Powinniśmy mieć - jako rodzina- gdzieś- wypasiony abonament orto_pedyczny.
Ślubny- kolano ileś razy jedno, potem drugie, biodro. Drugie biodro w perspektywie...
Młodszy- kolano. Wcześnie zaczyna. Na szczęście wszystko idzie ku lepszemu, chodzi bez ortezy i kul, rehabilituje się i stwierdził, że on musi do akademika, bo ma nas dosyć. Z wzajemnością zresztą. Pojechał z wielką piłką do rehabilitacji...
Starszy wrócił z pol_and_rocka z podwichniętą kostką. Ot szedł już na pociąg powrotny i wykręcił nogę na zewnątrz na jakimś wertepie. Klasyka... Kostka spuchnięta, Starszy kulejący, w niedzielę wieczorem używał kul... Na szczęście wyglądało gorzej, niż było w rzeczywistości. Maści przeciw_zapalne i przeciw_obrzękowe, trochę ibuprofenu, zimne okłady. Na szczęście do pracy szedł dopiero dzisiaj. Kostka trochę pobolewa, ale Starszy będzie żył...
Wypisuję się z tego klubu...
Jest żel przeciwbólowy , który radzi sobie rewelacyjnie z takimi problemami. Nazywa się Perskindol. Warto zapytać w kilku aptekach o cenę, bo jest niestety dość drogi. I "pachnie" kamforą, ale działa rewelacyjnie.
OdpowiedzUsuńZnam, kiedyś używałam, nawet niezły. Ratowałam Starszego tym, co było akurat w domu w niedzielę wieczór, żelem na receptę, kupionym kiedyś tam dla męża. Wystarczyło na szczęście.
Usuńpani z apteki
Hłe, hłe, wyszło na to, że pouczam Panią z apteki, gdzie tańsze leki kupić. :-)
UsuńSwego czasu moja teściowa tak miała, że juz nawet żartowała - jeszcze jedna ręka i PZU zbankrutuje...
OdpowiedzUsuńjotka
Sąsiedzi pewnie mają niezłą rozkminkę :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że się wypisałaś z tego klubu :)
OdpowiedzUsuń