Chodzenie do pracy jest jednak baaardzo przereklamowane.
Zwłaszcza, jeśli ostatnie dwa tygodnie spędziło się daleko od kraju. Tam, gdzie ciepło, na leżaczku w cieniu palm, z czytnikiem w ręku.
A co jest najtrudniejsze pierwszego dnia po powrocie? Nie, wcale nie wstanie...
Otóż... wbicie się w tzw. "normalne" spodnie, po dwóch tygodniach chodzenia w szortach na gumkę. All inclusive to zuo.... Ale za to jakie przyjemne 😉.
===================================
Z rzeczy bieżących. Starszy się obronił!!!! W końcu!!! Po prawie 10 (!!!) latach studiowania został tym mgr inż. 😉. Jak sobie to zsumowałam, to byłam w lekkim szoku. No cóż... było mu wygodnie, my nie naciskaliśmy.... Ale dzieciństwo się skończyło. Od następnego poniedziałku- praca. Całkiem niezła, zważywszy na realia, bardzo zgodna z ukończonym kierunkiem. Firma światowa- wiec nie będzie "januszowania", warunki w miarę, oby było tak, jak się zapowiada.
A teraz idę wyciągnąć zimową kurtkę. Wczoraj w lżejszej było mi za zimno (pomijając szok termiczny po powrocie). Gdzie ta wiosna???!!!
Szok termiczny na pewno! ja wyciągnęłam nawet rękawice, jak tak dalej pójdzie , to i czapkę przeproszę!
OdpowiedzUsuńGratulacje, widać ta praca czekała na syna!
Gratuluje Twojemy synowi!
OdpowiedzUsuńA zimno i u mnie takie ze rekawiczki zalozylam na spacerze.
Serdecznosci od Stokrotki
stokrotkastories.blogspot.com
Z góry dziękuje za audio. jakobieta@gmail.com Kobieta Zniewolona
OdpowiedzUsuńGratulacje dla Młodego... i dla was :) Za cierpliwość :)
OdpowiedzUsuńHalo, dzień dobry!
OdpowiedzUsuń