Jestem. Żyję. Ale...
Dzieje się, oj dzieje...
Po raz kolejny potwierdziła się stara zasada, że lekarze boją się pacjentów "z branży". Bo jak coś ma się spier... to się na pewno spier...
Szefowa miała operację 2 tygodnie temu. Usunęli wszystko, dołem i laparo_skopowo. Opracowywali laparo_skopowo zastarzałe zro_sty. Podczas usuwania wszystkiego tor_biel czyli powód ope_racji- pękła i się rozlała, trzeba było czyścić... Generalnie armagedon. Ale bez cięcia brz_ucha.
Szefowa odleżała swoje 10 dni w szpi_talu, skończyła szpit_alną kurację antybiotykową, wyszła w piątek.
Ale co do jej ewentualnego powrotu- dogadać się absolutnie nie szło. Dlatego podjęłam decyzję, że we wtorek- czyli wczoraj- idę po południu do lekarza i od dzisiaj do końca czerwca idę na zwolnienie.
Nie udało się.
Już w poniedziałek koleżanka (która z szefową jest na ty, bo koleżanki z podstawówki) mówiła, że coś się szefowej dzieje. Że bardzo źle się czuje, pla_mi i zamiast być lepiej- jest gorzej. We wtorek rano sms- że jedzie do szpi_tala.
I do domu nie wróciła. Została przekierowana do innego, z rozszerzoną chir_urgią. Bo okazało się, że pojawiły się komplikacje. Wewnętrzne rozpuszczalne sz_wy zanim zmiękły- zdążyły poharatać jel_ito gru_be. (albo w czasie rozdzielania zros_tów ktoś coś dziabnął za daleko, ale teraz już się nie dojdzie...). Teraz jest robiona diag_nostyka, w zależności od rozległości uszkodzeń albo będą zaszywać dziurki- albo- co niestety nie jest wykluczone- wyłaniać sto_mię, robić jakieś dojście do żywienia poza_jelitowego. Nie znam się na tym, generalnie masakra. Zimno mi się robi na samą myśl. Nawet łatania pewnie nie da się zrobić laparo_skopowo, nie mówiąc o czymś rozleglejszym.
Konkluzja jest taka, że do końca czerwca szefowa raczej nie wróci. Nie ma co liczyć...
No dobra... Nie zrobię tego koleżance, ona zostanie sama. A jeszcze nie wszystko co niezbędne umie. Na razie moje zwolnienie odleciało z prędkością światła. Stwierdziłam, że gdybym w tej chwili poszła na zwolnienie, to może i bym odpoczęła- ale niestety chyba nie potrafiłabym potem spojrzeć w lustro.
Dzisiaj rano przedyskutowałam z załamanym szefem parę kwestii dotyczących funkcjonowania apteki. Żeby był świadomy, że my we dwie też nie damy się "zajeździć". Jest kwestia jakichś dyżurów, które trzeba oddać, pracy w soboty- a skoro mam nie mieć nadliczbówek (NIE CHCĘ!!!), to trzeba skrócić godziny otwarcia. I ostatnia kwestia- powiadomiłam szefa, że ostatnie 4 dni czerwca niech traktuje jak urlop na żądanie. Nigdy z tej opcji nie korzystałam. Że informuję go teraz, żeby potem nie było niespodzianki. Ja pewne rzeczy też muszę pozałatwiać i potrzebuję czasu.
Nie odpocznę niestety. Chyba że coś się wyklaruje w taki sposób, że jednak pójdę na to zwolnienie. Chociaż wolałabym nie być do tego zmuszona własnym stanem zdrowia. Jedno jest pewne- nikt mi nie będzie mógł zarzucić, że postąpiłam nie fair.
Natomiast w kwestii mojego wypowiedzenia usłyszałam do tej pory tylko: "Może je pani wycofać w każdej chwili i zapominamy o sprawie". Ani słowa o zmianie warunków zatrudnienia. Więc- mimo całego mojego współczucia dla szefowej- 30.06.2023 będzie ostatnim moim dniem pracy w tej firmie.
Do pełnych 20 lat pracy tutaj zabraknie mi 27 dni.
Zresztą nie zamierzałam się wycofywać. Jak się powiedziało A- to trzeba i dalsze litery....
Sie porobiło.... Sytuacja niekomfortowa, ale cieszę się, że pomimo tak trudnych warunków nie dajesz się złamać. U mnie dziewczyna na zmianie, dostała udaru. Myślę, że czas by było się ewakuować, wakacje zapowiadają się zaharowaniem. Ale rok przed emeryturą, mam małe szanse. Jednak 120 pacjentów na zmianie, na osobę, nocki, niedziele i święta to już nie dla mnie. Powodzenia, już widać koniec.
OdpowiedzUsuńDzięki. A Ty rozejrzyj się, może znajdziesz coś lżejszego. Dlatego nie poszłam do dużej sieci...
Usuńkurcze jak źle się czuta przez podkreślniki
OdpowiedzUsuńŻeby blog nie wyskakiwał w wyszukiwarkach
UsuńHmmm. Skad pomysl ze biorac zwolnienie bylabys nie fair??
OdpowiedzUsuńA czy teraz jestes fair wobec siebie??
Sciagaj od nich kase juz! za niewykorzystany urlop i nadliczbowe godz, teraz! Bo jak odejdziesz, mozliwe ze ci nie zaplaca.
Nie wiem czy ta osoba z pracy jest tego warta... moze tak?
Mysle, ze jest szansa ze szefowa w ogole nie przezyje tej kolejnej operacji...i co wtedy? Zostaniesz?? A ze nic ciekawego Ci nie proponuja to jasne. Przeciez nadal postanowilas byc dla nich dobra, zamiast dbac o siebie. Przyzwyczailas ich, ze im wolno, Tobie nie. Ze moga Cie wyzyskiwac. Ze moga Cie niepowaznie traktowac. Niestety ich lajdactwo to jedno, a Twoj brak asertywnosci i ochrony siebie to drugie. Obie strony biora w tym udzial... takze tak to. Nie ma co sie skarzyc, jesli nie ma sie jaj zmienic swojego postepowania... przykre.
Ina
Z kasą nigdy nie było problemu. O to akurat nie muszę się martwić. Zawsze walczyłam o odbiór wolnego, bo za nadliczbówki miałabym zapłacone natychmiast. Odnośnie najgorszego- tfu tfu tfu- apteka natychmiast zostaje zamknięta i prawdopodobnie idzie do likwidacji. Ja nie zostanę na pewno. Jest jeszcze kwestia pewnej... ja wiem... przyzwoitości? Małe zamknięte środowisko, nie chcę sobie szargać opinii. Nie mam sobie w tej chwili nic do zarzucenia.
UsuńZawsze pisalas tylko zle o swojej szefowej. Wiec serio musisz miec jakakolwiek "przyzwoitosc"?? Myslalam, ze potranujesz asertywne i zdrowo egoistyczne zachowania odchodzac, bo co Ci zalezy... a Ty zostalas w swojej dawnej roli. Obawiam sie, ze identyczna bedziesz miec sytuacje w nowej pracy. Problem tkwi w Tobie. Nie w tych ludziach tylko. Zycze Ci dobrze, ale Ty sama sobie robisz krzywde.
UsuńIna
Myślałam że już jesteś w nowej pracy a ty nadal się tam męczysz.
OdpowiedzUsuńStrasznie przykra historia. Rozumiem , że zostałaś i pewnie zrobiłabym tak samo, przyzwoitym człowiekiem się jest, albo nie, choćby nie wiem ile razy zarzucano w takiej sytuacji frajerstwo.
OdpowiedzUsuńPoplątało się dokumentnie. Rozumiem Cię bardzo dobrze, też nie mogłabym spojrzeć w lustro. Odejdziesz z absolutnie czystym sumieniem i dobrze, że odejdziesz. Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńTak tak. Koniecznie wspierajcie postawe ofiary. Podkreslajcie jak to chwlebnie postepuje i jakim jest porzadnym czlowiekiem ze 20 lat wytrzymala z ch...ami. Tak samo napewno wspieracie zony alkoholikow i roznych agresywnych mend, piszac im ze sa cudowne i niech dalej przezywaja swoja gehenne w milczeniu bo bog tak chcial. Ciesze sie ze kiedys wymrzecie i wasze pojeb....myslenie.
OdpowiedzUsuńIna
Odejdź trolu.
UsuńCzytając komentarze powyżej... Cóż... Nie wiem sama... Bo trzeba walczyć o siebie to fakt. Ale trzeba umieć popatrzeć sobie w oczy w lustrze to też fakt. A ci, którzy kręcą biznesy na to właśnie liczą. Ważne by być w zgodzie z sobą. To się liczy najbardziej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Zgadzam się z wieloma przedmówczyniami, że warto byc porządnym człowiekiem, nawet jak ktoś taki nie był wobec nas. Nie jest to postawa ofiary, tylko wynik posiadania kręgosłupa moralnego🙂👍c
OdpowiedzUsuńPani z Apteki i tak się zwalnia przecież.
To byłam ja, Innyglos😊
OdpowiedzUsuńInny glosie - serio - ty sie tu odzywasz? Pracoholiczka, ktora uciekla z Pl bo trafila na jeszcze bardziej ch... warunki pracy? Szkoda, ze tobie ktos nie napisal, ze to wrecz nieprzyzwoite, ze zwialas z Polski i tyrasz dla Irlandczykow! Moze powstrzymalby cie przed wyjazdem? W imie patriotyzmu, zebys wiecej zniosla g... ktore znosilas, i przed ktorym zwialas!
OdpowiedzUsuńNaprawde zrob cos ze soba. A moze po prostu pomysl czasem.
Ina
Ina, też pozdrawiam serdecznie:) ja zawsze pisze - kocham swoją pracę! Kocham studentów, lubię uczyć, planuje pracować do 70 co najmniej. A że czasem mi się ulewa na blogu - chyba po to ma się blog, nie? Komu jeszcze chcesz dziś przywalić? 😀
OdpowiedzUsuń