wtorek, 25 kwietnia 2023

20/2023

 

Na razie nic nie wiadomo. Lekarze sami nie wiedzą czy dać końską dawkę antybiotyków czy kroić. Może jutro coś...

Odpowiadając hurtem na komentarze i przybliżając sytuację. Zamknięcie apteki (nawet z powodu choroby) trzeba zgłosić do wszystkich świętych, ściągając na siebie uwagę potencjalnych kontrolerów. Do tego- tydzień braku obrotów, tydzień braku utargów- a sytuacja finansowa apteki nie jest za dobra (eufemistycznie mówiąc, m.in. dlatego idę stamtąd). Nawet gdyby jakimś cudem obsada magisterska została zapewniona (dla niewtajemniczonych: w aptece przez cały czas jej otwarcia musi być obecny magister, zdarzały się u nas w powiecie "przyjacielskie donosy" do inspektoratu na samych techników na zmianie), to nasza jedyna techniczka nie umie wprowadzać faktur i zamawiać towaru. Kwestia nauczenia, bo to proste. Ale i zaufania- a z tym już gorzej. Potencjalna obsada magisterska od lat jest na emeryturze i nie ma kontaktu z bieżącymi zasadami pracy. Do tego- ma problemy z poruszaniem. Magister by był "pro forma", pracować musiałaby techniczka. Sytuacja jest patowa. I to mocno. Ja szefowej po prostu daję wybór. Ale... nie wiem, czy po prostu będzie ją stać na zwrot. Wniosków urlopowych jako dokumentów brak, rolę harmonogramu urlopowego pełni publiczny pracowy kalendarz. Przy w sumie trzech pracujących osobach do tej pory zdawało egzamin. 

Cóż... W tej pracy dużo rzeczy było i jest "nie tak". To były te kropelki, które przepełniły czarę goryczy i spowodowały moje odejście... 

Na razie zarabiam godziny nadliczbowe. Do odbioru przed końcem wypowiedzenia. Każda do tej pory liczona była x 1,5, czyli tak jak powinno. Zawsze wolałam odbiór wolnych godzin, niż kiepską kasę. A co ma być - to będzie. Za wcześnie na konkretne decyzje. 


3 komentarze:

  1. "Ja szefowej po prostu daję wybor".
    "...dużo rzeczy było i jest "nie tak" ".
    To mi dało do myślenia.
    Hipotetycznie tylko:
    Szefowa decyduje że nie jedziesz na urlop, zostajesz w pracy, bo interes się musi kręcić.
    I potem:
    Wypłaca nadgodziny, bo raczej nie będzie kiedy ich odebrać. Wypłaca ekwiwalent urlopowy, jeśli nie zdążysz wybrać urlopu. I w zasadzie będziecie kwita. W papierach wszystko będzie gites. Pracownik wniosku nie wypisał, akceptacji szefa nie było, więc odwołania z urlopu tym bardziej brak. Biorąc pod uwagę, że interes chyli się ku upadkowi może próbować nie zwracać Ci kosztów zapłaconych wczasów. Twoje ryzyko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Jak najbardziej. Poczekam jak się rozwinie sytuacja. Ja mam jeszcze zaplanowane i opłacone 2 tygodnie urlopu w czerwcu... Wszystko należne...

      Usuń
    2. Zaplanowane, zgłoszone, zaakceptowane, a potem zapłacone. I na to masz oczywiście złożony dokument w postaci wniosku urlopowego.
      😀😉

      Usuń