Pisałam, że Ślubny ma biodro do wymiany.
Po pół roku nieśpiesznego zbierania wyników konsultacji, że z innych stron nie ma przeciwwskazań- pod koniec kwietnia odbyła się wizyta kwalifikacyjna. Planowany termin operacji- sierpień. Szybko, miało być około pół roku czekania. Ale- z mojego punktu widzenia idealnie, bo już wszyscy byliby po urlopach. Moja ewentualna nieobecność z powodu konieczności opieki nikomu by nie bruździła.
No i 2.05 mój mąż zaczął odbierać telefony...
- Tu szpital, może się pan stawić na operację 18. maja?
- !!!??? Jak to, już??? Tak szybko??? Niemożliwe. Mam zobowiązania związane z zagranicznymi wyjazdami służbowymi. (to akurat prawda). Najwcześniej mogę po 17.06.
Po godzinie kolejny telefon ze szpitala...
- Zapraszamy pana do stawienia się na zabieg 22.06.
- !!! ??? Tak szybko??? Miał być sierpień...
Będzie czerwiec. Zanim wyjdzie ze szpitala po zabiegu- prawie lipiec. Mój mąż jest świadomy tego, że nie będę mogła zostać w domu w razie potrzeby, bo koleżanka idzie na urlop, a od połowy lipca przez ponad dwa tygodnie nie będzie mnie całymi dniami - urlop szefowej... . Cóż... W końcu mamy jeszcze dwóch synów, może któryś się poczuje, żeby podać ojcu szklankę herbaty 😏 Może akurat obaj razem nigdzie nie wyjadą...
Więc- popędzeni terminem- stwierdziliśmy, że trzeba by gdzieś wyjechać na ten mój urlop wciśnięty od-godziny-do-godziny na przełomie maja i czerwca. Bo potem to nie wiadomo jak będzie, kiedy będzie można ruszyć się gdzieś dalej... Znalazłam fajną ofertę, praktycznie idealnie wpasowującą się w całość przeznaczonego czasu. Miał być leżing, plażing, drinking i smażing. Przede wszystkim miało być ciepło. I mam nadzieję, że będzie. Turcja... Nigdy nie byłam, nie znam realiów, generalnie przeraża mnie targowanie się o najmniejszy bzdet. Parę rzeczy chciałabym zobaczyć, ale nie wiem, czy mnie nie unieruchomi temperatura zewnętrzna, a Ślubnego nieszczęsne biodro, które boli... Trudno, najwyżej spędzimy urlop jak para emerytów na leżakach 😀
Pozostaje trzymanie kciuków, żeby wszystko się udało zgodnie z planem, i urlop i operacja. Pozdrowienia serdeczne :)
OdpowiedzUsuńTo w sumie lepiej, nie będzie się męczyć w upały w szpitalu.
OdpowiedzUsuńKoleżanka wróciła z Turcji z majówki zachwycona, tylko nic nie kupiła, bo Ramadan...
jotka
Wszystko będzie dobrze, stanie na nogi szybciutko, zobaczysz. Oby tylko miał dobrego rehabilitanta, to po dwóch tygodniach będzie jak nowy i samoobsługowy do tego. Tylko niech będzie dzielny i ćwiczy do upadłego. Wiem, bo Pan i Władca już 2 biodra wymienione w zeszłym roku i jest jak używany samochód z nowym napędem :)
OdpowiedzUsuń