czwartek, 14 kwietnia 2022

12/2022

Nie czuję tych świąt. Nie czuję i już.

Nieumytymi oknami się nie przejmuję, dachowe mają swoją specyfikę i wymagają naprawdę dobrej pogody, której ostatnio nie było. I weny twórczej, której nie było tym bardziej.

Niby- pierwsze "normalne" święta od dwóch lat, pierwsze "normalne" po śmierci Mamy. Przyjedzie brat z rodziną, jak zwykle. Zjadą głodni studenci. "Coś" trzeba zrobić... Zamówione ciasta, jakiś żurek, kiełbasa kupiona...  Tylko duchowo jakoś tak... nijak... Jakby to nie była Wielkanoc, tylko normalny dzień z gośćmi, może trochę bardziej uroczysty.

Na wszystkim kładzie się cieniem sytuacja na Ukrainie.

I do tego sypiemy się zdrowotnie. Mężowi coraz bardziej doskwiera biodro do wymiany. Oby w miarę szybko wyznaczyli termin. Mnie- coraz bardziej bolą stawy w śródstopiu, jak dłużej pochodzę, to wieczorami boli i puchnie. A pracę mam "chodzoną", więc nieciekawie... Są dni, kiedy bez silnych przeciwzapalnych po prostu kuleję. Coś się dzieje. Badania zrobiłam prywatnie, niby nic, ale jednak coś... Po dwóch latach powinnam może w końcu odwiedzić lekarza. Tylko którego? Moja rodzinna, do której miałam jakie takie zaufanie- wyniosła się do innej przychodni na wieś. Kilkanaście kilometrów dojazdu to tak nie do końca mi po drodze. W przychodni zostali tacy lekarze, że nie bardzo mam się do kogo zapisać. Ot, uroki pracy "z drugiej strony". Pewnie jak już nie wytrzymam, to zdam się na los... Peseloza, niestety...

Mimo wszystko 

RADOSNYCH ŚWIĄT!!!

 

 

5 komentarzy:

  1. Ja właśnie chodzę na rehabilitację,w którą najbardziej wierzę. Nie pomaga spektakularnie, trzeba poczekać na efekt. Ale regularność poprawia jakość życia. Upierdliwe to codziennie chodzenie do przychodni, ale cóż. Teraz dodatkowo jeszcze meloxicam i milgamma domięśniowo. Dziś trzeci zastrzyk a ból zmniejszył się tylko nieznacznie. Tak, że łączę się w bólu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciągle pod górkę, jak nie pandemia, to wojna lub znowu własne dolegliwości, czy wieczne zimno... niedługo będziemy się cieszyć, że słońce świeci.
    Czasami przyziemne sprawy przyćmiewają radość świętowania, ale finalnie może nie być tak źle:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego, mimo wszystko. Ja się cieszę, że mamy przywilej spokojnie sobie posiedzieć z rodziną. Wojna każe na wszystko spojrzeć z innej strony.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszystko spokojnych, zdrowych i pogodnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już po świętach. Jakoś tak minęły raz dwa. Mam podobne odczucia do Twoich.

    OdpowiedzUsuń