Święta i po świętach...
Muszę przyznać, że trochę dały mi w kość. W Wigilię nie pracowałam, wyrobiłam się ze wszystkim bez spiny i nerwów. Przyjechał brat z rodzinką. I wszystko byłoby super, gdyby pojechali około 21. a nie po 23. A wiedzieli, że następnego dnia pracuję od rana... W nocy nie spałam za dobrze, wstałam pół godziny przed budzikiem...
"Tylko" 6 godzin. Jedyna czynna apteka w powiecie. Kolejka praktycznie non-stop od 8.30. Jak musiałam wyskoczyć na chwilę do kibelka, to po prostu znikałam bez słowa w trakcie obsługi, że niby szukam czegoś w magazynie. 150 ekspedycji... Praktycznie zero bzdetów. Ale nasze społeczeństwo nie umie niestety przewidzieć, że w święta się obeżre albo dziecko może dostać gorączki... Hitem było mocno specjalistyczne mleko dla dziecka "bo WŁAŚNIE się skończyło", a ja nie miałam. "I co ja mam teraz zrobić?" Odpowiedziałam, że najbliższe czynne apteki to chyba w stolicy. Zero poczucia winy. Kurczę, o flaszce, fajkach i kiełbasie się pamięta zawsze, prawda? Ulewa mi się, jak zawsze przy takich okazjach...
Wróciłam do domu "na ostatnich nogach" wzięłam prysznic i poszłam spać na 3 godziny. I dopiero wtedy byłam gotowa do świętowania z rodziną. Wspólna kolacja, jakieś winko, mąż włączył "dla przypomnienia" 1. sezon Wiedźmina. Nie oglądałam wcześniej, nie myślałam, że to jest tak dobrze zrobione... Nawet oglądanie od 3. czy 4. odcinka wciąga. Wczorajszy dzień przedrzemany, przesnuty, przesiedziany przed telewizorem. Tylko dorobiłam sałatki, dzięki temu obiady mam przynajmniej do środy. Łatwe do odgrzewania, co przy tygodniu drugich zmian nie jest bez znaczenia.
Dzisiaj normalnie do pracy. Ale ten cholerny dyżur jeszcze dzisiaj czuję w nogach i w plecach... Wczoraj rano czułam się tak fatalnie, że przemknęła mi myśl o jakimś teście pro forma... Na szczęście zero objawów oddechowych, testu nie robiłam. Tylko to potworne zmęczenie... Muszę sobie zorganizować jakieś święta tylko dla mnie...
Jadąc do Wiewiórka na Wigilię zdumiałam się na widok ogromnej kolejki przed apteką! Teraz już wiem, o co chodzi! Jak to było z tą głupotą, która mogła fruwać?
OdpowiedzUsuńPoświąteczne serdeczności ślę!
Dziś za to kolejki wszędzie, przed galerią pełne parkingi, czyżby ludzie już wszystko zjedli i wypili?
OdpowiedzUsuńNa Sylwestra tez pewnie nie zapomną o szampanie, ale mleka zabraknie...
Wczoraj za to dali odpocząć. Tylko co z tego jak ja już przestałam ich lubić.
OdpowiedzUsuń