poniedziałek, 6 września 2021

28/2021

 Jestem, żyję...

Głównie pracuję. Skończyłam drugi maraton "dwunastek", tym razem "tylko" dziesięciodniowy. Cóż... szefowej też się należał urlop. Niech będzie. A w wakacje mniej ludzi, nie uszarpałam się aż tak. Teraz czas na odgruzowywanie chałupy, bo uzbierało się tego trochę... 

W "międzyczasie" zakupiłam sobie nowy czytnik. Stary jak najbardziej się nadaje, tylko po 12 godzinach czytania bateria ma 20%. Zawsze zarzekałam się, że nigdy nie kupię Kindla. No cóż... nigdy nie mów nigdy ;) Skusiłam się na superpromocję w Amazonie. Nawet nie było kiedy dobrze go ogarnąć, może teraz będzie czas. Tym bardziej, że za miesiąc to ja idę na urlop. Ten dwutygodniowy.  W końcu... Wygląda na to, że żyję od-urlopu-do urlopu i tylko myśl o kolejnym trzyma mnie jakoś w pionie... W planach oczywiście miejsce, gdzie jest ciepło. Niekoniecznie blisko. Tylko na Fuercie mój ulubiony hotel nadal jest zamknięty, a pozostałe nie do końca mi odpowiadają. Jak cenowo jest w miarę, to położenie nie do końca. Byłam na wyspie dobre kilka razy i wiem o ukrytych "smaczkach" typu dojście do plaży przez ruchliwą i szeroką ulicę, o którym to fakcie w opisie biura podróży nie ma ani słowa. A jak jakiś hotel odpowiada mi ze względu na położenie i standard- to zaczyna się robić masakra cenowa... Poczekamy, zobaczymy... Ale czasu coraz mniej. Bo mam z góry zadane trzytygodniowe "okienko", w którym mogę wyjechać. Nie ma to, jak pracować z radną... Tu komisje, tu rada, a ty człowieku kombinuj, żeby było dobrze. Ech...

3 komentarze:

  1. To niezła presja, może wybierz na chybił trafił?
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Swoje plusy mają Turcja i Bułgaria (względnie blisko i niezbyt drogo). Ale w połowie października, to już może nie być tam ciepełka, którego szukasz;).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń