poniedziałek, 12 lipca 2021

26/2021

Dzisiaj będzie anty- lokowanie produktu. Nie bawię się zasadniczo w takie rzeczy, ale może uchronię kogoś przed zakupem bubla. Pieniądze nieduże, ale..

Nie pamiętam od kiedy zaczęłam używać dzbanka filtrującego. Będzie dobre paręnaście lat na pewno, jeśli nie więcej. Bo lubię dobrą herbatę bez kożucha, a wodę z sieci mamy koszmarnie twardą. Kiedyś- sprzęt relatywnie drogi, jedyna słuszna firma na B, potem to zaczęło tanieć, zaczęły pojawiać się też tańsze zamienniki filtrów jedynie słusznej firmy. Dzbanek wymieniałam raz na parę lat nie analizując szczegółowo budowy. Firma na B, dzbanki w miarę trwałe, jedynie po iluś myciach w zmywarce matowiały.

Jakiś czas temu skuszona promocją- kupiłam dzbanek firmy na D. Oczywiście odleżał swoje, bo tak z marszu nie chciało mi się wymieniać. Co może być skomplikowanego w dzbanku filtrującym? Co można w nim zepsuć konstrukcyjnie? Okazuje się, że prawie wszystko...

Po pierwsze- pokrywka. W dzbankach firmy na B- "na wcisk", ze szczelną uchylną klapką do nalewania wody. Pokrywka jest cały czas zamknięta, nie ma dostępu kurzu do środka. W nowym dzbanku firmy na D- pokrywka luźno położona na dzbanku, przy wlewaniu wody do czajnika trzeba trzymać, bo po prostu spada. Wodę do filtrowania nalewamy - uwaga- przez szczeliny w pokrywce, lejąc wodę na wierzch pokrywy. I zmywając do środka osadzony kurz. Niby woda ma być filtrowana, ale za aspekt higieniczny- pała. 

Dzbanek firmy na B był skonstruowany tak, że woda przefiltrowana przy nalewaniu nigdy nie mieszała się z tą bezpośrednio nalaną. Choćby dzbanek był wypełniony po brzegi wodą "oczekującą".  Firma na D chwali się dzbankiem o pojemności 3,3 litra. Tylko jest to pojemność całkowita dzbanka. Jeśli wody do filtrowania nalejemy za dużo i przekroczymy magiczny poziom- mniej niż połowę pojemności wody przefiltrowanej- to przy nalewaniu do czajnika (przy trzymaniu pokrywki, bo spada!) wlejemy zarówno wodę filtrowaną, jak i niefiltrowaną, którą wyleje nam się górą przez szczeliny w pokrywie służące do napełniania. Pomijam zalany blat i niebezpieczeństwo zwarć przy czajniku elektrycznym...

Tzw. kalendarzyka wymiany omawiać nie będę, bo w dzbankach firmy na B po jakimś czasie pada bateria zasilająca, a ja nauczyłam się pamiętać mniej więcej kiedy zmienić. Nie zmniejsza to w żaden sposób funkcjonalności dzbanka. Firma na D ma kalendarzyk manualny, w postaci dwóch niezbyt precyzyjnych suwaczków. Ale to mi akurat nie przeszkadzało.

Jak już pisałam- skusiłam się promocyjną ceną. Dzbanek firmy na B kosztowałby 2x tyle. Ale chytry dwa razy traci. Naprawdę polecam dołożyć drugie tyle. Nie kupujcie dzbanka typu luna. Ja po jednym dniu użytkowania schowałam nowy dzbanek z powrotem do kartonu i wyniosłam do piwnicy. Kolejny "przydaś" na święty- nigdy. I z ulgą wróciłam do podniszczonego starego. Na szczęście go jeszcze nie wyrzuciłam...

Na zakończenie- nie mam absolutnie nic do samych filtrów firmy na D. Każdy spełnia swoje zadanie. Chociaż i tak najlepsze filtry znalazłam na allegro- noname do bardzo twardej wody. Ale nad dzbankami firma na D musi jeszcze popracować. Dzbanek dzbankowi nierówny...


4 komentarze:

  1. Zainwestowałam w "odwróconą osmozę" Kiedyś sprzęt nawet za kilka tyś. Dziś już może być za mniej niż 500. Na lata. Nie musi być markowy bo obudowy i tak schowane są w szafce pod zlewem. Ważne żeby filtry w środku były dobrej jakości. Jedyny mankament to wymiana filtrów co ok 8 miesięcy (niektórzy wmawiają, że co 6, ale wystarczy 8) I membranę raz na kilka lat.
    Moja pierwsza wytrzymała 12. Woda doskonała. mam ten sprzęt ju 26 lat. Najlepiej wydane pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś dzbanek filtrujący, ale zawsze gdy chciałam napić się wody był pusty, a nie miałam cierpliwości go napełniać i czekać, poza tym filtry były wtedy drogie...

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja polecam filtry nakranowe firmy na B, mam, korzystam i jestem baaaardzo zadowolona. Odkąd zainstalowaliśmy, to pijemy wodę prosto z kranu, a to olbrzymia wygoda i oszczędność. Z pewnością wygodniejsza opcja niż dzbanek i bardziej higieniczna, nie trzeba nic myć i czyścić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ło rety - nawet dzbanek ma kalendarzyk? ;-)

    OdpowiedzUsuń