wtorek, 8 czerwca 2021

23/2021

- Może byśmy w przyszły weekend pojechali do G.? MS wynajęli domek, zmieścilibyśmy się...

- W piątek pracuję do 21, raczej się nie zamienię. Chce ci się jechać 200km po to, żeby w piątek wieczorem popić alkoholu z M, w sobotę dogorywać a w niedzielę wracać w korkach? Jedź sam. Naprawdę nie będę miała pretensji. Wiem, że chcesz się z nimi spotkać.

- Bez ciebie to mi się też nie chce...

=======================================

- A może zaprosimy twojego brata? Tak dawno się nie widzieliśmy. Wszyscy jesteśmy zaszczepieni, będzie ok...

- Jak pomyślę o (skądinąd kochanych) bratanicach roznoszących nam mieszkanie i chcących być cały czas w centrum uwagi, to mi się odechciewa. Pogadać nie pogadamy, a cały dzień spędzę w kuchni. Bo na kawie i cieście się nie skończy...

=======================================

- Zapraszała nas E. U nich wszyscy zaszczepieni. Pójdziemy?

- Po całym tygodniu zapier... w robocie jestem skonana. Nie chce mi się...

=======================================

- Może wprosimy się do KM na działkę? To w końcu ta gałąź rodziny, z którą chciałbym podtrzymać kontakty. A nie widzieliśmy się prawie dwa lata przez pandemię... Zrobiłabyś sałatkę, ja bym przygotował "naszą" karkówkę na grilla... Na niedzielę zapowiadają niezłą pogodę...

- A dzwoniłeś i pytałeś? Może oni mają inne plany? A nie- niespodziewanych gości?

=======================================

Po półtora roku lockdownu mój ludziowstręt ma się dobrze i rośnie w siłę. A Ślubnego nosi...

Zastanawiam się tylko, czy to jeszcze ludziowstręt, czy już początki depresji... Do pracy chodzę bo muszę, nawet bez jakichś wielkich oporów (wiadomo, każdemu się nie chce...). Ale po powrocie najchętniej zaległabym w łóżku z książką albo złapała drzemkę. I żeby nikt nic ode mnie nie chciał. Weekend? Jakieś minimalne zakupy, najchętniej ugotować obiad na cały tydzień i odczepcie się ode mnie... A na spotkania w gromie rodziny i znajomych ZUPEŁNIE nie mam ochoty...



10 komentarzy:

  1. Jednym ludzie są potrzebni, innym nie! W pandemii odpuściłam memu super skromnemu towarzystwu, ale teraz cieszę się, że mam dwie osoby na wyciągnięcie pół km.
    Mimo wszystko, Człowiek to istota stadna!
    Przejdzie Ci!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym trzeba walczyć:) tylko na początek spotkać się z tym, których bardzo lubisz
    Inny_glos

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też się wydaje, że odzwyczaiłam się od ludzi...
    Ale wiem, że muszę się przemóc... tylko nie wiem, dlaczego... 😁

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepiej czuję się w domu i okolicy. Ranek mnie cieszy gdy pomyślę, ze nigdzie nie muszę iść i z nikim się spotykać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Może teraz mi się uda wpisać.
    My lubimy spotkania, ale biesiadowanie godzinami już nie, wiec jeśli spotkania, to często w plenerze.
    Nie wszyscy musza spędzać czas na kupie, poza tym, gdy pracuje się w tłumie, to w czasie prywatnym się unika ludzi.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też zdziczalam, SzM też, przyznaje się bez wstydu. U nas podobnie wygląda, tylko odpowiadamy sobie wzajemnie 😉

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna trwam w tym stanie,zmienilismy się, znajomi mnie drażnią, a i ja pewnie drażnię ich, spotkać sie od czasu do czasu na chwilę jest miło, ale tematow do rozmow ubywa, wspolnych zainteresowań, mam 4 kolezanki, i spotkac sie razem, to mieszanka wybuchowa.

    OdpowiedzUsuń
  8. " I żeby nikt nic ode mnie nie chciał." Takie jest i moje pragnienie.... Uderzyło mnie to, że dokładnie te słowa tak często wypowiadam ( i mam w myślach).
    Królestwo za spokój....
    Pozdrawiam Cię. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam taką samą przypadłość :)) może do tego trzeba dorosnąć ?

    OdpowiedzUsuń