czwartek, 27 maja 2021

21/2021

Czy zakup specjalnego taborecika do kabiny prysznicowej to fanaberia, wygodnictwo czy oznaka starości?

Mamy w mieszkaniu dwie pełnofunkcyjne łazienki. W jednej wanna, w drugiej kabina prysznicowa. Podział na łazienkę "damską" z wanną i "męską" z kabiną. 2 osobne termy elektryczne. Wanny do kąpieli "moczonej" nie używam, biorę prysznic w "klękosiadzie" na piętach, na szybko. Tak się przyzwyczaiłam. 

Tylko czasem pada grzałka w termie... I trzeba się (na jakiś czas) przenieść z ablucjami do kabiny. Nie lubię na stojąco, nie umiem, nie cierpię, jak mi się woda leje na twarz, masakra. Na szczęście prysznic z rączką, a nie deszczownica. Jakiś półprzysiad, półpochylenie przy myciu głowy,  zmasakrowany kręgosłup woła o litość. Nie wytrzymałam. I zamówiłam taborecik.

Dzisiaj testowałam. Bajka 😀. Wyszłam spod prysznica bez bólu kręgosłupa. Jedyna wada- chłopcy będą siedzieć pod prysznicem, dopóki nie wyleci cała gorąca woda z termy 😉

Czy ja jestem wygodnicka- czy po prostu się starzeję? Jedno i drugie?

 


10 komentarzy:

  1. To super sprawa! Też taki mam i jestem z niego bardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego sobie nie usprawnić jak mozna. Korzystaj i czuj się komfortowo.
    Mam taborecik, ale nie korzystam, lubie brać prysznic na stojąco, rączkę mam na rurce i ustawiam niżej, jesli nie chcę żeby woda leciała mi na glowę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też uchwyt w kabinie i w wc, zamontowane dawno temu dla teścia, ale chetnie pod prysznicem korzystam i przytrzymuje się.

      Usuń
  3. U nas pod prysznicem jest taki taboret przyczepiony na stałe ze względu na chorego Tatę. Nie tylko Tata z niego korzystał. Ja też lubię. I korzystam z niego przy goleniu nóg - opieram stopę o taborecik i od razu łatwiejsze golenie nóg. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie to ułatwienie bez względu na wiek, ile razy byłam tak zmęczona, że nie miałam siły stać pod prysznicem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znoszę gdy mi woda leci po twarzy! Głowy nigdy nie myję stojąc pod prysznicem, wolę kucać, klękać, zginać się obok brodzika, tak już mam i już. A taborecik to świetny pomysł, jaka wygoda! Dobrze zrobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten taborecik kojarzy mi się z taką starowinką, matką kolegi, u którego to widziałam:) Dla siebie jeszcze długo nie zamontuję, mam nadzieję, choć rozumiem wygodę. Nie chcę jednak mieć u siebie takiego ustrojstwa:) A kąpiel tylko pod prysznicem:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam taborecik, ale jest u nas głęboki brodzik z siedziskiem.
    A Mała organizując się w Nowym Mieszkaniu sprawiła sobie też taki taborecik, a ona to jednak młodziak 😁 więc na pewno nie jest to oznaką starości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Taborecik niewątpliwie nabędę w którymś momencie (ale daję sobie jeszcze kilka lat). Szczerze mówiąc wolałabym taki odchylany zamontowany na ścianie pod prysznicem, szkoda, że nie pomyślałam o nim podczas remontu łazienki, teraz już za późno.

    Też nie lubię wody lejącej się na twarz i deszczownicy nie używałam ani razu 😏 zawsze tylko rączki. Mycie głowy to wyczyn, bo staram się jak najbardziej odchylać do tyłu przy spłukiwaniu, żeby woda nie leciała na twarz, jak już wiemy 😉
    Do tego lepsza wanna, nad którą można spokojnie włosy umyć, no ale wanny niet. To jest jedyna niewygoda prysznica, moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń