Święta, święta i po...
Wyjątkowo spokojne, bez spiny, bez gości- za wyjątkiem teściowej na wigilii. Dało się przeżyć. Mam wrażenie, że obie babcie + mój brat z rodziną- to była mieszanka wybuchowa z przekroczoną masą krytyczną. Smutno było, ale jednocześnie ten spokój działał kojąco w jakiś sposób...
A w piątek przeczytałam taką wiadomość, że do tej pory nie mogę się otrząsnąć. Wszyscy, którzy tutaj wpadają wiedzą, że jestem Kanarofilką (ściśle mówiąc Fuertofilką). Tym bardziej dotknęła mnie informacja o śmierci Autorki bloga "Ratunku, mieszkam w raju". Młoda dziewczyna, dziennikarka z Krakowa, mieszkała na Lanzarote, potem Fuerteventurze i ostatnio na Gran Canarii. Opisywała życie na wyspach, udzielała informacji, pomagała... Nie wiadomo, co się stało... Szok i niedowierzanie... Nie mogę sobie uświadomić, że to prawda...
A jutro do pracy, drugie zmiany do 21.00... Trzy dni, sylwester wolny, dyżur w Nowy Rok i potem znów dwa dni wolne...
I dzisiaj na swoim IKP znalazłam skierowanie na szczepienie na COVID. Szefowa zgłosiła nas hurtem. Czy zaszczepię się w pierwszym rzucie- jeszcze nie wiem... Bardzo przekonują mnie słowa jednego z farmaceutów z grupy branżowej: "Prędzej umrę na COVID, niż w wyniku szczepienia". Na razie się zastanawiam...
Czytałam ten blog czasami, żal, że nie będzie dalszych wpisów. Żal człowieka z pasją. Żal kobiety realizującej marzenia. Nie znałam osobiście, ale i tak zrobiło mi się przykro.
OdpowiedzUsuńA na te szczepienia to myślałam, że każdy decyduje o sobie, a tu .. hurtem?? Ktoś za kogoś podjął decyzje? Hmmm...
Zgłoszenie hurtem? A przecież do zgłoszenia potrzebne jest oświadczenie o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych podpisane wlasnorecznie...
OdpowiedzUsuńSzłabym i za pięć minut... ale ja się pewnie w 2021 jeszcze nie doczekam swojej kolejki :(
OdpowiedzUsuńJa się waham z moim hashimoto, AZS i alergią pokarmową.
OdpowiedzUsuń