Mój laptop właśnie dogorywa. Na "wrodzoną łamliwość obudowy"...
Jakiś czas temu zauważyłam pęknięcie ramki przy zawiasie. Potem posypał się zawias po przeciwnej stronie, lapek przestał się zamykać. Opadła też część obudowy pod pękniętym zawiasem. A teraz padł zawias po stronie pękniętej ramki, która zaczęła się odklejać od matrycy monitora...
Tym sposobem mam komputer stacjonarny. Laptop wylądował na stałe na stole, podparty piramidą z najcięższych książek, jakie udało mi się znaleźć. Szybki zakup dysku zewnętrznego na backup. I na razie mam wziąć starego laptopa Starszego. Z windowsem8, bo nikomu się nie chciało pobrać bezpłatnej aktualizacji do 10, kiedy to było możliwe. wrrrr....
Pierwsze zapisy na dysku pochodzą z 2015 roku. Tylko 5 lat? Niemożliwe, wydaje mi się, że korzystałam z niego dłużej...
Jestem wkurzona... Przenoszenie wszystkich zakładek, haseł, ustawień... Na komputer, który MOŻE posłuży z rok- max 2 lata. I coś na klawiaturze nie działa... I potem abarot od nowa, bo będę musiała kupić coś nowego...
A może zreanimować stary? Obłożyć gąbką, zanieść do serwisu (bo zamknąć się nie da). Podejrzewam jednak, że koszt wymiany obudowy równałby się co najmniej 1/3 nowego laptopa... Szlag...
A dzisiaj mój wściek osiągnął apogeum, bo mam 2. zmianę i chciałam pospać... A Ślubny umówił montera do internetu światłowodowego na 8. rano. Nie to, żeby monter przyjechał o 10... Punktualność...
Reanimacja chyba zbyt kosztowna i raczej lepiej kupić nowy, choćby na raty.
OdpowiedzUsuńMój mąż mi zreanimował. :(((
OdpowiedzUsuńLiczyłam na nowego. bratanek śmiał się, ze ciocia ma pancernego laptopa. fakt wygląda solidnie, podobno kupują ten model dla wojska i uczelni. Zero subtelności. Bebechy i system się zestarzały i mąż wymienił podzespoły i wgrał nowego windowsa. Śmiga choć nie wygląda. Żebym nie była sknerą to bym mu pomogła, ale w sumie...? Na moje potrzeby jest ok. a ma już z 12 lat.
Mój mąż kupił używany "pancerny" model poleasingowy na allegro. Za tę konfigurację jaką ma- zapłacił też około 5 lat temu chyba 800 zł. Bo to sprzęt głównie do przeglądania internetu... I poza tym, że czasem pada klawiatura- to śmiga. I przynajmniej się nie łamie...
UsuńWłaśnie dlatego nie lubiłam od zawsze laptopów. Identyczna historia zdarzyła się mojej córce. Zdecydowanie preferuje komputer stacjonarny. Laptop kupiłam po raz pierwszy dopiero w tym roku do pracy zdalnej.
OdpowiedzUsuńZakładki można eksportować na konto Google, jak też chyba na konto Firefox/Chrome i potem zainstalują się elegancko na dowolnym nowym sprzęcie.
OdpowiedzUsuń