niedziela, 12 lipca 2020

26/2020


Jestem "chomikiem" odzieżowym. Mam w szafie ciuchy sprzed 10 lat i więcej. Jak każda kobieta- liczę, że schudnę. Zmieniam rozmiar, owszem, ale zazwyczaj w tę drugą stronę, niestety...
I już wiem, po kim mam to "chomikowanie"...

Zebrałam się w końcu do porządkowania rzeczy po Mamie. Najpierw musiałam odczekać- normalne, nie byłam w stanie. Potem nie miałam czasu. Potem- było za gorąco, "płynęłam" przy każdym energiczniejszym ruchu. Ale w ten weekend w końcu się przełamałam, temperatura znośna, czas i wena też dopisały...

Szafki z pościelą... Pięćdziesięcioletnie poszewki na kołdry i poduszki, prześcieradła... Wszystko kiedyś białe, przyżółkłe, ale niektóre jeszcze z metkami. Dużo... Kilkadziesiąt (!!!) powłoczek na poduszki, też głównie (kiedyś) białych. Takich do krochmalenia i prasowania. Ja rozumiem, że kiedyś nie było nic, ale prawie 20 lat temu Mama się przeprowadzała i... przywiozła wszystko ze sobą... Nie używała, bo wolała prześcieradła frotte i pościel z kory bez prasowania. Wszystko trafiło do kontenera PCK.
Koce... Niektóre pamiętam jeszcze z najwcześniejszego dzieciństwa. Ciężkie, wełniane, niektóre sfilcowane po praniu. Razem z mocno zleżałymi w czeluściach szaf kołdrami pojadą do schroniska dla zwierząt. Nie będę nikogo uszczęśliwiać na siłę używaną kołdrą...
Mnóstwo skarpetek typu "rajstopka" pozwijanych w kulki dosłownie w każdej części mieszkania. Wszędzie... W szafkach i na wierzchu też...
Kuchnia... W szafkach dziesiątki umytych pojemniczków po lodach i jogurtach... Przechowywane po co? Tego nie wie nikt...  Puste kartony po dawno padłej elektronice, puste pudełka po butach, mnóstwo szmat, szmatek i szmateczek. Kwadrans szukaliśmy rury od odkurzacza. Skoro odkurzacz stoi w przedpokoju, to powinien być razem z rurą. Albo rura gdzieś w szafie w okolicy... Nie... W łazience stał kosz na brudną bieliznę, pełen szmat, jakieś mopy... I rury od odkurzacza znaleźliśmy dopiero tam... A łazienkę chciałam zostawić "na potem"...

Nie zliczę kursów do śmietnika...

I wisienka na torcie- stary, nieużywany czarno-biały popsuty telewizor. Nie wiem, czy nie padł zaraz na początku po przeprowadzce Mamy tutaj. Stał sobie w szafce, dosyć wysoko. Kto go tam wstawił?

Z sentymentów- znalazłam szklane bombki, które pamiętałam z dzieciństwa. Takie klasyczne, szklane, malowane ręcznie... Dobrze, że nie są w piwnicy, tego NA PEWNO się nie pozbędę...

A to był dopiero początek porządków...

Nie pali mi się, mieszkanie jest moje... Po sąsiedzku przez ulicę z tym, gdzie mieszkam teraz. Sprzedawać na razie nie muszę i nie chcę... Ale włos mi się jeży na głowie na myśl, co mnie jeszcze czeka... Na pewno przeglądanie starych dokumentów... Rzuciły mi się w oczy, widziałam, ile tego jest... Dużo- to delikatnie powiedziane...
Mama mieszkała sama w dwupokojowym mieszkaniu z dużą ilością szaf i szafek...

Ech...


10 komentarzy:

  1. W tym roku zmarł mój Tato, na samym początku stycznia, Mama 4 lata temu. Dopiero w maju zaczęłam co nieco przeglądać. Jest prawie dokładnie to samo co w mieszkaniu Twojej mamy. Z tym,że rodzice mieszkali tam od 1966r. Miałam wrażenie,że niczego nie wyrzucali odkąd ja i siostra się wyniosłyśmy, bo wcześniej nie było tyle miejsca. Stare poduszki, berety, paski, torebki,firanki a już odkąd Mama była w demencji a potem Tata mieszkał sam - wszystko, jak się okazało wrzucał do szafy w przedpokoju. Stare chodniczki,pudła, pudełka. Dokumenty brałam po trochu, przeglądałam i wiele niszczyłam, jakieś stare zeznania podatkowe itp. Mrówcza praca. Pościel znalazłyśmy wypraną, wykrochmaloną i wyprasowaną przez Tatę 20 lat temu, bo później też używali tej z kory. Nie przewiduję rychłego końca. I tak myślę, czy ja też córce zostawię taką pracę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem o czym piszesz.Kilka lat temu robiłam takie ostateczne porzadki w domu taty.Zdumialy mnie 3 aparaty telefoniczne,a tato nie miał łącza.Żelazka,lampki bez wtyczek,zepsute młynki.Najbardziej wzruszyły mnie sukienki mamy w szafie.Mama odeszła, kiedy bylam nastolatką, tato nie związał się z nikim,był sam i te sukienki były dla niego takie ważne.Duzo ciepłych myśli Ci wysyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana , wiesz jak ja to dobrze znam, smierć teściowej a po 5 miesiącach szwagra. Tony rzeczy, niestety ! Jeszcze nie uporaliśmy się z rzeczami i mieszkaniem szwagra, nie ma kiedy, a mija juz półtora roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie to samo. Na szczęście mieszkanie po ojcu przejął bratanek. Ominęło mnie sprzątanie i dylematy co z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem co to za ból - z jednej strony sentymenty, z drugiej walka z nadmiarem gratów....jest na Faceboooku Uwaga śmieciarka jedzie, można oddać potrzebującym, ale trzeba zdjęć narobić i się umawiać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli mogę Wam podrzucić pomysł... Są ludzie, którzy sprzątają mieszkania w zamian za możliwość zabrania wszystkich rzeczy. Jeżeli nie macie czasu, nie chcecie albo nie czujecie się na siłach, ogłoście na Facebooku na grupach typu Oddam.... albo Uwaga śmieciarka jedzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję się tak jakbym była córką Twojej mamy, wstyd się przyznać ale wszystko mi się przyda, stare firanki, pożółkła pościel,tekturowe pudełko po butach, wszystko na strych, a po dwu /trzech latach sama tam wchodzę i przez okno na dół wyrzucam. Córka mnie kiedyś zamorduje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem o czym mówisz, moja mama była zakupoholiczką i musiałam uporządkować jej rzeczy po śmierci, w ogóle całe mieszkanie, bo tato mnie o to prosił.
    Była to benedyktyńska praca...

    OdpowiedzUsuń
  9. Walczę z tym u mojej Matencji. Co chwilę słyszę, że robi remanent w rzeczach, ciuchach. Za każdym razem sporo wyrzuca. Szczerze powiem gdy sobie wspomnę ile przydasiow było kiedyś a ile jest teraz to i tak jest ok.
    Zdaje sobie sprawę ile jeszcze zostało...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ło matko - mam to samo. Po śmierci rodziców przed sprzedażą ich domu przytargałam jeszcze dużo rzeczy bo sentyment nie pozwalał mi tego wyrzucić :(((

    OdpowiedzUsuń