sobota, 4 lipca 2020
25/2020
Starszy kiedyś zgubi własną głowę. Miejmy tylko nadzieję, że ktoś ją znajdzie, zapakuje w paczkę i odeśle...
(...skojarzenia z "Imogeną" Macieja Zembatego jak najbardziej na miejscu...)
Rok temu pisałam o portfelu . Otóż Starszy nie byłby sobą, gdyby historia się nie powtórzyła. W trochę innych okolicznościach, ale zawsze...
W poniedziałek i wtorek pojechał sprzątać pokój przed wyprowadzką z akademika. Z powodu pandemii pokoje na wakacje można było zatrzymać tylko za zgodą rektora. Swoją drogą- jak trzeba zapuścić "dwójkę" z- tylko- aneksem umywalkowym, żeby trzeba było sprzątać aż dwa dni? Mniejsza... udało się zdać pokój, Starszy wracał autobusem do domu wieczorem we wtorek. Z plecakiem i jakimiś bambetlami w torbie. Za bilet zapłacił. Do domu wszedł zmęczony, wkurzony, w stanie "nie podchodź do mnie". Chciał tylko zimnego piwa i spać...
Następnego dnia późnym popołudniem (środa) chciałam go wysłać na jakieś małe zakupy. I się zaczęło... szukanie portfela... Nerwy, odtwarzanie "gdzie i kiedy", przetrząsanie sterty brudnych ciuchów przywiezionej 2 dni wcześniej. Nie ma. I koniec.
Kasy w portfelu praktycznie nie było. Ale dowód, prawo jazdy, legitymacja studencka, pokwitowanie z akademikowej przechowalni i- uwaga- karty pamięci z danymi do - już na szczęście obronionego - licencjatu. Kto nosi karty pamięci wielkości paznokcia w portfelu? Przecież to aż się prosi o zgubienie nie-wiadomo-gdzie... Wyszło. że najprawdopodobniej portfel wysunął mu się z kieszeni spodni w autobusie, albo- robota kieszonkowca... Gruby był, sprawiał mylne wrażenie...
Starszy po zeszłorocznym woodstocku ma wprawę w zastrzeganiu dokumentów i wyrabianiu nowych. Kartę i dowód zastrzegł w banku od razu w środę, prawo jazdy w urzędzie w czwartek. Niby żadna filozofia, ale trochę kasy i biegania... i fotograf w pakiecie, to chyba najgorsze...
Z historii konta i karty wynikało jednak, że w ciągu 24 godzin od zagubienia do zorientowania się o tym fakcie- żadnych transakcji nie było. Może znalazł ktoś uczciwy? Zastrzec jednak trzeba... Starszy miał jeszcze iść popytać na dworcu, ale znając go- nie paliło mu się do tej czynności...
Nerwy... Nie będę mówić, że osiwieję, bo już jestem...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Dzisiaj (sobota) Starszy dostał na facebooku wiadomość, że portfel z kompletem dokumentów... jest do odbioru w naszej miejskiej zajezdni autobusowej...
.
.
.
.
.
...bez komentarza...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
"widzisz i nie grzmisz" się na usta ciśnie ;)
OdpowiedzUsuńAleż miał chłopak farta, że trafiłxna uczciwego znalazcę.
OdpowiedzUsuńNo i co zrobisz, jak nic nie zrobisz?
OdpowiedzUsuńWidać jeszcze za mało bolało!
OdpowiedzUsuńNo ma chłopak szczęście:) Dwa razy gubił, ale za każdym razem znajduje , nie każdy ma tyle farta:)
OdpowiedzUsuńOdnosiłam kiedyś portfel z dokumentami do domu delikwenta, nawet nie podziękowano...mam nadzieje, że nic nie zginęło.
OdpowiedzUsuńUffff...
OdpowiedzUsuńDokładnie, bez komentarza. Grunt, że dokumenty się znalazły :)
OdpowiedzUsuń