środa, 6 maja 2020

18/2020


Naszło mnie na wspominki...
W latach 70. ubiegłego wieku w czasopismach dla dzieci i młodzieży typu "Świerszczyk" czy "Płomyczek" ogłaszane były konkursy typu "Świat za 50 czy 100 lat". Najciekawsze wypowiedzi były drukowane. Nie, nie brałam udziału, ale niektóre pamiętam. Typu "Nie będzie samochodów, dzieci do szkoły będą latać same małymi helikopterkami". Ale jedna szczególnie utkwiła mi w pamięci.
"Szkół nie będzie. Dzieci będą siedzieć w domu przed małymi telewizorkami i lekcje będą w telewizji".
Już wtedy bodajże w Australii ze względu na odległości lekcje były drogą radiową. A pamięta ktoś "Telewizyjne technikum rolnicze"? I lekcje z matematyki, fizyki czy historii? Nadawane we wczesnych godzinach porannych w jedynym programie TV? Byłam dość chorowitym dzieckiem i czasem sobie rano włączałam... Co prawda jako siedmiolatka niedużo rozumiałam, ale pamiętam, że było coś takiego. I jestem na 1000% przekonana, że poziom miało to o niebo wyższy niż lekcje w tv serwowane obecnie...  I ta rozbiegówka...  ;)




(Gdzie jest groszek.... ;D )

Cóż... A wypowiedzi konkursowe jak najbardziej się ziściły. Mamy e-learning... Szkoda, że wprowadzony z musu, nagle i bez przygotowania. Jestem bardzo zadowolona z faktu, że nie mam już dzieci w wieku szkolnym sensu stricto :) I nie muszę się z nimi uczyć i pilnować... Co za ulga!!!



7 komentarzy:

  1. Akurat przed chwilką rozmawiałam z Córką-Wiewiórką, między innymi o tym, że żal mi moich Wnuków, o prawnukach juz nie wspominając.
    Aż strach pomyśleć, w jakim świecie Oni będą żyć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też pamiętam te lekcje, problem w tym że z danego przedmiotu jest kilka książek, u nas była jedna dla jednego przedmiotu w całej Polsce. Mam wnuka w 5 tej klasie i to jest masakra takie dzisiejsze nauczanie. W ogóle nasz program był skromniejszy i wiemy ze szkoły więcej niż dzisiejsze dzieci.One mają przeładowany program.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, wtedy było jedno słuszne wydawnictwo od podręczników (WSiP?) i jeden podręcznik do danego przedmiotu w danym typie szkoły dla całego kraju. Ale czy program był skromniejszy? Moim zdaniem wręcz odwrotnie. Tylko nie było bombardowania bodźcami z tv, smartfonów i komputerów, a przez mniejszą ilość "szumu informacyjnego" wokół byliśmy w stanie przyswoić dużo więcej. Do tego dochodzi chociażby religia w szkole, która zabiera 2 godziny tygodniowo, a które można by było przeznaczyć na np dodatkowe godziny biologii czy chemii. Bo szczególnie w starszych klasach ten program jest szczątkowy...

      Usuń
    2. Masz rację całkowitą, zgadzam się z Tobą w 100%

      Usuń
  3. Kiedyś więcej było programów edukacyjnych i chociaż dwa programy Tv to jakaś tam misja była.
    Co do szkoły i nauki - najbardziej siada motywacja,a przyczyny tak różne, jak różne są rodziny uczniów.
    Nauka zdalna jest mordęgą dla nauczycieli także.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja za to mam jednego studenta domowego, który bardzo sobie to e-studiowanie chwali. Ale tylko dlatego, że ma świetnie prowadzone zajęcia laboratoryjne, a wykładów słucha w wyrku ;) Nie ma żadnych przestojów w realizowaniu materiału. No ale on studiuje informatykę, więc jakoś siłą rzeczy idzie to sprawnie. Życie studenckie natomiast kuleje, ale na szczęście syn należy do ludzi respektujących zasady, zakazy itd., więc nie narzeka. Skupia się na projektach, zadaniach itd.

    Obserwuję natomiast nauczanie zdalne w swojej pracy i powiem tak... wiele, wiele zależny od nauczyciela. Ci którzy dotychczas poważnie i odpowiedzialnie traktowali swoją pracę, stosowali aktywizujące metody pracy, nadal to robią, a ci, którym zwisło... dalej zwisa. I masz rację -ja też się bardzo, bardzo cieszę, że nie mam już dzieci w wieku szkolnym, a już całkiem współczuję tegorocznym ósmoklasistom i maturzystom :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamietam, pamietam! Często leżałam złożona anginą, a w ówczesnaj TV (lata 70-te) nic innego nie było. A "Płomyczka" nie miałam... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń