środa, 26 lutego 2020

10/2020


Koronawirus. Słowo odmieniane w ostatnich dniach przez wszystkie przypadki...

Maseczki chirurgiczne zniknęły z hurtowni już ze dwa tygodnie temu. Na Allegro zaczęły osiągać zawrotne ceny. Za coś co kosztuje normalnie 50 groszy- trzeba zapłacić 50 zł. Coś, co z samego założenia jest JEDNORAZOWE i do krótkotrwałego użytku. I co- taką maseczkę w cenie platyny ktoś sobie kupi- jedną albo dwie- i będzie prał i używał wielokrotnie? Nonsens... Życzę wszystkim spekulantom, aby epidemia nie wybuchła i żeby zostali z tonami tych masek, z którymi nie będą mieli co zrobić... Tak naprawdę maseczki powinny nosić osoby chore, kaszlące, kichające, żeby jakoś tam ograniczyć rozsiewanie wirusów. Ale- jak już napisałam- krótkotrwale. Bo potem taka maseczka staje się rezerwuarem drobnoustrojów i stanowi materiał potencjalnie zakaźny. I pomyślmy- co z taką zużytą maseczką zrobić? Zapewne w 99,99% przypadków wyląduje w koszu na śmieci, w odpadach zmieszanych. I -jako że są różne dane na temat przeżywalności wirusa poza organizmem- mamy fantastyczne ognisko rozsiewu infekcji...

 Zużytą maseczkę należałoby zutylizować jako materiał potencjalnie zakaźny- jak zużyte igły i strzykawki w przychodniach, materiały z sal operacyjnych itd... Pomyślał ktoś o tym?

Osoby zdrowej jednorazowa maska chirurgiczna z fizeliny praktycznie nie chroni przed niczym... A panika się szerzy... W hurtowniach zaczyna brakować odkażających żeli do rąk, płynów antyseptycznych itp. Malutkie żele antybakteryjne "turystyczne", do kieszeni, widziałam dzisiaj jeszcze w sieciowych drogeriach. Ciekawe, jak długo?

Tak naprawdę- MYJMY RĘCE, tak często, jak się da. Mydłem, dokładnie, nie wystarczy tylko opłukać. To na pewno zapewni większą ochronę, niż jednorazowa maseczka...


10 komentarzy:

  1. Nigdy nie ulegam masowej histerii, specjalista nie jestem, ale na zdrowy rozum - maseczki wydają się nieskuteczne...kiedyś w końcu trzeba je zdjąć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno jest pocieszające. Alkohol podobno na tego wirusa działa :) U nas dziś przyszło 50 sztuk. Rozeszły się w 10 minut.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam dzisiaj wolne, robiłam porządki w zapomnianej szafie (ha, ha, kobieta na urlopie sprząta- standard ;) ). Znalazłam wepchnięte w jakąś torebkę, szczelnie zawinięte... 10 nowych maseczek ;) Pozostałości po remoncie sprzed paru lat, po szlifowaniu okien, nawet nie wyglądają źle. Teraz jak znalazł ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie każdy tak ma! Ale..... nie panikuję, bo nie ma o co!
    Moja teoria jest taka, że skoro od 10 lat szczepię się co roku na grypę ( jestem astmatyczką oskrzelową w lekkim wydaniu, bo od paru lat biorę wziewy), to w grupie osób z podatnością na to "cóś", raczej nie jestem, nawet z racji podeszłego wieku!
    Zrobię sobie ewentualnie mały zapasik artykułów sypkich ( nie tak, jak w latach 60-tych ubiegłego wieku, gdy miała wybuchnąć wojna), i mogę wcale nie wychodzić z domu!

    OdpowiedzUsuń
  5. dzięki za ten wpis bo z drugiej strony spojrzałam na całą sprawę

    OdpowiedzUsuń
  6. Od wczoraj mój siostrzeniec chodzi roztrzęsiony, bo w szkole był apel,na którym zasiano panikę.Boi sie chodizć do szkoły,czy gdziekolwiek wyjsc z domu,płyn antybakteryjny juz kupiony, mydła również, ale dzieciak jest przewrazliwiony,każe sprawdzać sobie temperaturę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Serio takie rzeczy się dzieją u nas? Nie wiedziałam, ale ja siedzę na wsi i pracuję z domu, więc mam bardzo nikłe prawdopodobieństwo zarażenia się czymkolwiek, skoro sąsiada widzę ze trzy razy w roku :D

    Nie pomyślałam o tym, jak potem trzeba by utylizować te maski. Dobry punkt widzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wrażenie, że ta panika jest podsycana celowo. Bo to nośny temat, napędza sprzedaz. Maseczki moim zdaniem są dla osób chorych, nie zdrowych. I wiesz, też nie myślałam o tym że trzeba je zutylizować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ulegam... jestem spokojna

    OdpowiedzUsuń
  10. a do tego tak naprawdę te maseczki i tak przepuszczają potencjalne wirusy.....

    OdpowiedzUsuń