niedziela, 17 listopada 2019
81/2019
Niech ten listopad się już skończy...
Moja Mama jest bardzo ciężko chora. Diagnozę i tempo postępu choroby można określić tylko mianem "grom z jasnego nieba". Oczywiście, coś ją tam pobolewało, ale w wieku 85 lat co nie boli? Zaczęło się 31.10, duszność, rentgen, płyn w opłucnej, skierowanie na pulmonologię. Po 2 tygodniach wypis, z opisu wynika nowotwór, tomografia- przerzuty w otrzewnej, opłucnej... Duży guz na jelicie... Leczenie na razie tylko zachowawcze. Zresztą... inne w Jej stanie i wieku już chyba nie wchodzi w grę... Diagnoza pierwotna wymagająca jeszcze potwierdzenia powoduje, że czuję się jak posadzona na bombie zegarowej. Pierwotny nowotwór jajnika w najbliższej rodzinie w prostej linii.
Mama gaśnie w oczach, nie chce jeść, malutkiego nutridrinka dzieli na pół...
Młodszy rekrutował się w tym roku na SGGW. Jak powszechnie wiadomo- skradziono laptopa z danymi osobowymi kandydatów... Nazwiska, pesele, nry dowodów, imiona rodziców... Młodszy na razie zastrzegł dowód w banku. Co nas czeka w przyszłości- nie wiem... Chwilówki, kredyty, komornik?
Jakby było mało- dziś w nocy Starszy został napadnięty i pobity w Warszawie. Wracali w piątkę z jakiegoś koncertu, nie spodobali się bandzie kiboli. Gaz pieprzowy w oczach, szyty łuk brwiowy i palce, pęknięta warga. Stracone okulary... Mąż spędził noc w szpitalu bródnowskim na sorze, wrócił koło 6. rano, teraz dosypia... Tomografia na szczęście mówi, że obrażeń wewnętrznych nie ma. Starszy chciał po wszystkim do akademika, nie do domu. Szkoda... Obrażenia fizyczne się zagoją, ale nadszarpnięte poczucie bezpieczeństwa będzie się goić bardzo długo. Tym bardziej, że Starszy wylewny nie jest, będzie dusił wszystko w sobie, a szukanie pomocy z zewnątrz to dyshonor... Jeszcze z nim nie rozmawiałam, mąż mówi, że nie chciał mówić... Może jak minie pierwszy szok, coś się zmieni... Boję się o niego...
Edit poniedziałek rano: Policja była na miejscu zdarzenia, ponieważ byli poszkodowani- najpierw karetka, zeznania składali wczoraj. Ponieważ było to gdzieś na Krakowskim czy Nowym Świecie- mam nadzieję, że monitoring coś da... A potem umorzą z powodu niskiej szkodliwości... Szlag...
Chciałabym zasnąć i obudzić się za pół roku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No faktycznie, dobrze nie jest, na niektóre sprawy nawet zmiana miesiąca nie pomoże. Kradzieżą danych bym się tak bardzo nie przejmowała. Nie tak łatwo wziąć pożyczkę bez dowodu, jedynie na podstawie danych. Młody niech wyrobi mowy dowód i nie zamartwia się.
OdpowiedzUsuńCzy sprawa Starszego jest zgłoszona na Policję? Teraz na wielu ulicach jest monitoring, można ustalić sprawcę.
Na chorobę Mamy nic nie poradzisz. Bardzo współczuję. Pozostaje zapewnić jej dobry czas w otoczeniu rodziny, na ile to możliwe. Życzę dużo siły.
Ależ dopadło Ciebie i Twoją rodzinę.Mocno przytulam, dusza boli, a nic nie poradzisz.
OdpowiedzUsuńPrzerażaja mnie tskie sytuacje jak z Twoim Starszym, i ten męski charakter, zamknięcie w sobie, może wśród kolegów czujecsię pewniejszy, pogadają, wspolnie dodadzą sobie odwagi, sprawe zglosic na policje trzeba, ale moze się zwyczajnie boją. Trzymajcie się!
Kochana, może już dość tej kumulacji złych rzeczy? Cały czas mocno trzymam kciuki za ten spokój, który ma nadejść
OdpowiedzUsuńTak to już jest, że nieszczęścia nie chadzają parami, a troją się, mnożą.
OdpowiedzUsuńDużo siły.
Po takiej kumulacji to może być już tylko lepiej, bo nie wiem co jeszcze.
OdpowiedzUsuńMogę życzyć Ci jedynie sił, by to przetrwać, innej rady nie mam.
Ciepłe z Puchatym ślę, bo ciężkie chwile przed Tobą, Wami!
OdpowiedzUsuńMłody powinien sobie poradzic z problemem, ale też agłosić fakt napaści na policję!
Mamie możesz tylko teraz pomóc swoją obecnością, ciepłym gestem, czułym usmiechem! I przyzwyczajać się powinnaś do myśli, że nie ma się żandego wpływu na to, co nieuniknione!
Przytulam!
Też mam to obciążenie. Nowotwór jajnika brzmi okropnie. Gorsze od śmierci jest umieranie. Trudny czas, rozumiem i współczuję.
OdpowiedzUsuńStrasznie ci współczuję i płakać mi się chce, bo wiem co to znaczy nie móc udźwignąć okropieństw, jakie życie przynosi i to bez żadnego ostrzeżenia. Starszy wyjdzie z kryzysu, choć pewnie trauma zostanie na jakiś czas. A Mama... nawet nie potrafie sobie wyobrazić... oby nie cierpiała. Przytulam cię wirtualnie. Ewa z mycastle
OdpowiedzUsuńWspółczuję, tyle rzeczy jednocześnie...
OdpowiedzUsuńBardzo wspolczuje. Ciezki czas przed Toba!
OdpowiedzUsuńSily zycze!
Bardzo, bardzo mi przykro i ściskam Cię wirtualnie
OdpowiedzUsuńW sumie to nie znajduję adekwatnych słów:( Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńMożna tylko wspierać i dodawać otuchy, co też niniejszym czynię. Przytulam mocno..
OdpowiedzUsuńPrzy takiej kumulacji zła, teraz musi być już tylko lepiej. Samego dobra życzę.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi bardzo, przytulam Cię wirtualnie, bo tylko tyle mogę. Siły i odporności życzę. Trzymaj się jakoś, wszak nie masz innego wyjścia, musisz być silna dla Mamy...
OdpowiedzUsuń