piątek, 23 lutego 2024

1/2024


Jestem, żyję.

Na nic nie mam czasu. Ośmiogodzinny dzień pracy to zuo (tak, wiem, znakomita większość społeczeństwa tak pracuje).

Ale- jak na razie- na poprzednie warunki i tak bym się nie zamieniła. Mimo tego, że miele się strasznie.

Rotacja w pracy (jako sieci) osiągnęła chyba apogeum. Starzy pracownicy mają dosyć i zwalniają się na potęgę. 

Koleżanka kierowniczka narzeka na niedocenienie (finansowe) ze strony szefostwa. Do tego ma małe poczucie własnej wartości. Staram się ją podtrzymać na duchu, powiedziałam, że co by nie zrobiła- będę ją wspierać. Więc złożyła kilka aplikacji, była na kilku rozmowach- to nic nie kosztuje... I jednak znów się okazało, że tam najlepiej, gdzie nas nie ma. Na razie zostaje. Nie powiem, że się nie cieszę i kamień z serca...

Ja wychodzę z założenia, żeby jednak dotrwać tutaj do tego wieku emerytalnego. Praca na miejscu, płaca na czas (hm... zawsze mogła by być lepsza, szczególnie w kontekście nowych rekrutacji). Brak dojazdów, obciążenia czasowego, kosztów za paliwo i amortyzację samochodu. Po drugiej zmianie wychodzę o 20.00, a nie o 21.00, jak przez ostatnie -naście lat. Przetrwam. Umowa na czas nieokreślony w mojej sytuacji i wieku też nie jest bez znaczenia. Mam do przepracowania z obligu absolutnie policzalny czas pracy. Jak przekroczę granicę- wtedy będę się zastanawiać, co dalej. 

A teraz idę dalej walczyć z netem. Dobre zajęcie na wolny dzień za odbiór pracującej soboty.

Zhakowano mi konto do płatnego serwisu filmowego, na szczęście odzyskałam. I teraz wszędzie zmieniam maile. Dużo tego... Jak ja się w tym połapię???


3 komentarze:

  1. Sami wiemy najlepiej, jakie wartości przeważają, czy to w pracy czy w podejmowaniu kolejnych decyzji.
    Hakerzy to prawdziwe utrapienie, obyś wszystko odkręciła pomyślnie.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim rejonie mocno niedocenianym nagle wynagrodzenia podbiły.
    Oczywiście te dla nowych pracowników. W moim mniemaniu teraz jest wreszcie ten czas kiedy można negocjować. Nie spotkałam się jeszcze ze zjawiskiem pracy tylko na umowę zlecenie lub na podstawie własnej działalności (dotyczy mgr) I nagle poznałam takie osoby, które bardzo sobie chwalą ten system pracy. Dobrze kiedy są mobilne i nie mają obowiązków rodzinnych.
    Ale nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Ważny jest zespół i to, czego się wymaga od ciebie. Ja pękłam kiedy szefostwo nie chciało zatrudnić nikogo nowego, bo ich nie stać. A obsługa 140 pacjentów przestała być incydentem i stała się normą. No i zapomnij o premii.

    Cieszę się, że dobrze się czujesz i że jesteś zadowolona ze swojej zmiany. KZ

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapisuj i dasz radę. Ale jak to zhakowano?
    Fajnie, że widzisz plusy pracy. Pewnie, że dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń