poniedziałek, 6 listopada 2023

38/2023


Tydzień temu wróciliśmy z urlopu.

Dojazd na Okęcie- w trakcie transferu okazało się, że jest jakaś ewakuacja, wjazd na terminal jest zamknięty (ćwiczenia???), panuje lekki chaos i w ogóle... A było to akurat dzień po wyborach. Przypadek? Na szczęście ogarnięty kierowca busika złamał parę przepisów i dostarczył nas w miarę sprawnie na odloty. Po nadaniu bagażu, pomijając kolejkę do kontroli bezpieczeństwa, która ciągnęła się prawie od wejścia do terminala- wszystko poszło sprawnie i bez komplikacji.

Fuerta jak zwykle przepiękna, słoneczna (wyłączając 4h deszczu nad ranem jednego dnia i parę dni ze słońcem i przelotnymi deszczami jednocześnie, co absolutnie nie przeszkadzało w plażowaniu) i praktycznie bezwietrzna. Na taką pogodę niestety trzeba mieć repelenty do kontaktu, bo komary w nocy nie dają spać. Ale wiedziałam, że tak może być. Sam hotel - wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Bo miejsce i czas było wybierane na wariata, kiedy okazało się, że przepada nam czerwcowa rezerwacja w inne miejsce. I w ciągu dwóch godzin trzeba było dokonać zmiany, żeby nie przepadła wpłata. Więc pojechaliśmy "tam, gdzie zawsze". Pierwszy raz do tego hotelu po pandemii, bo wcześniej nie było go w ofertach. Hotel w jednym z najpiękniejszych miejsc na wyspie, ale widać, że marnieje. Wielka szkoda... Termin też wybieraliśmy "na wariata", z założeniem, że w październiku nie będzie rodzin z hałaśliwymi dziećmi w wieku szkolnym. Otóż- nic bardziej mylnego. W październiku Niemcy mają dwutygodniowe ferie jesienne "na wykopki" i połowa hotelu to były właśnie takie niemieckie rodziny z dziećmi. Nie muszę dodawać, że robili bardzo dużo hałasu... Nie tego się spodziewałam, teraz już wiem, że Fuerta w październiku w tym hotelu to nie jest najlepszy pomysł... Ale i tak wypoczęłam. Na to się nastawiałam i absolutnie nic nie psuło mi przyjemności z leniuchowania i totalnego odcięcia od problemów.

Natomiast mam wrażenie, że sama Fuerteventura jeszcze się po pandemii do końca nie podniosła. Lokalny malutki i doskonale zaopatrzony Spa_ar zmienił właściciela na prywatnego, zaopatrzenie gorzej niż kiepskie. Do tej pory zawsze przywoziliśmy wino z Lanzarote, dostępne na Fuercie bez problemu w lokalnych sklepach. Z winiarni La Geria albo El Grifo, Teraz nic, zero kompletne, nawet w desperacji chcieliśmy kupić na lotnisku- też nie było. Nie ten czas na wino? Starego już nie ma, a z  bieżącego rocznika- jeszcze? A z kolei na wycieczkę na Lanzarote nie bardzo nam się chciało jechać. Świat się z tego powodu nie zawali.

Za to w drodze powrotnej pilot chciał nas zamrozić. Z nawiewu dmuchało absolutnie lodowatym powietrzem, ludzie zakładali na siebie co kto miał, łącznie z kurtkami i czapkami. Interwencje u stewardes oczywiście były, ale dopiero w połowie lotu zaczęły przynosić jakikolwiek skutek. Efekt? Rzężący kaszelek od środy, w czwartek w pracy złapał mnie taki atak kaszlu, że pacjent prawie chciał wzywać pogotowie. Od czwartku po południu sama zaaplikowałam sobie wziewny steryd, noc z czwartku na piątek z gorączką prawie 39', w piątek wizyta u lekarza. Zwolnienie do następnego piątku, antybiotyk, sterydy wziewne z rozszerzaczami, zapalenie oskrzeli jak ta lala... Wszystkie możliwe testy ujemne. Załatwiła mnie klima w samolocie... Głupio tak iść na zwolnienie zaraz po urlopie, ale naprawdę nie byłam i nie jestem w stanie pracować. Nawet nie mogę głośniej się odezwać, bo tracę dech i mnie dusi. Mam wrażenie, że zeszłoroczny sierpniowy covid pozostawił mi paskudną nadreaktywność oskrzeli, bo teraz byle przeziębienie przechodzę jak ciężką chorobę... 

Tak, że mam dodatkowy tydzień na zwolnionych obrotach. Nie powiem, że się nie cieszę, bo skłamałabym. Gdyby jeszcze nie ten kaszel....

 

Młodszy wojażuje, od czasu do czasu daje znak, że żyje, wraca w niedzielę.



3 komentarze:

  1. Ja wybrałam Kretę w październiku. Miałam obawy, nie powiem, ale miejscówka i termin to strzał w dziesiątkę. Ja morze, słońce z odrobiną wina i ta cisza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Klima w hotelu czy w samolocie załatwiła wielu podróżnych, w sklepach unikam jak ognia...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolne dni pomagają wrócić do formy, zdrowia życzę .

    OdpowiedzUsuń