środa, 14 czerwca 2023

26/2023

 

Doczekałam się.

Wczoraj piekło zamarzło 😉

Wczoraj szef: 

- Chciałbym chwilę porozmawiać na spokojnie. Mam pytanie, nie musi pani oczywiście na nie odpowiadać natychmiast. Nawet lepiej będzie, jeśli się pani z tym prześpi. Czy jeśli spełnimy pani oczekiwania finansowe- czy byłaby pani skłonna wycofać wypowiedzenie?

- Nie muszę czekać, mogę odpowiedzieć od razu. Nie. NIE. Tydzień temu rozmawiałam z przyszłym pracodawcą, są podjęte pewne ustalenia, nie będę się teraz wycofywać.

- Ale przecież można.

- Ale ja obiecałam. I jestem osobą słowną, jak- mam nadzieję- do tej pory przez 20 lat zdążył się pan przekonać. Nie będę tego odkręcać. Decyzja jest podjęta.

- No cóż, ale gdyby jednak, to my jesteśmy otwarci... Może niech pani pomyśli jeszcze...

No żesz... k... !@#$%^&**&^%$!@#$%^&!!!!!!!!!!!!!!!!!  Myślę nad tym od połowy lutego. Jak na razie oficjalnie- powody są finansowe. Chcę rozstania we w miarę neutralnej atmosferze. Czy szef naprawdę chce usłyszeć wszystkie żale???  I jak to???!!! - w marcu praktycznie bez słowa przyjęto moją rezygnację, w kontekście wynagrodzenia u nowego pracodawcy brzmiało "nie stać nas". A teraz - nie wiem- wygrali na loterii, że raptem można??? 

Wiem!!! Bo raptem zabraknie człowieka do zapier.... i ta osoba, która zostanie- będzie musiała robić wszystko. A nie bardzo umie i ogarnia. Ale głównie chodzi o zapier... Świątek, piątek i każda sobota. NIE!!!

Skąd oni się urwali? Takie negocjacje podejmuje się najpóźniej w momencie złożenia wypowiedzenia. Albo jestem potrzebna- albo nie. Widać do tej pory nie byłam, nie zamierzam się narzucać. A nie- dwa tygodnie przed moim definitywnym odejściem. Bo się obudzili, że nie dadzą rady. Bo się raptem okazało, że stan zdrowia szefowej nie pozwoli na jej szybki powrót. Ba- nie wiadomo, czy do końca czerwca w ogóle wyjdzie ze szpit_ala. I nie będzie miał kto zasuwać. Z dalszych moich przemyśleń- szefowa za kilka miesięcy wróci, po czym stwierdzi, że jednak nie, nie będzie jej stać na taką pensję dla mnie. I co- obniży mi wynagrodzenie? Albo zwolni? Wolę się nie przekonywać na własnej skórze i odejść na własnych warunkach. Bez zapier... przez całe wakacje, za "dziękuję" albo i nie.

W razie dłuższej nieobecności kierownika apteki - powyżej 30 dni- musi on wyznaczyć zastępcę. Oficjalnie, ze wszystkimi pismami do organów nadrzędnych. A jak ja odejdę- nie za bardzo jest komu powierzyć kierow_nictwo. Ale spoko, matka szefowej (pod osiemdziesiątkę) stale figuruje na liście zatrudnionych. Więc jakby co- sytuacja nie jest aż tak tragiczna, żeby zamykać. Kierownik na papierze będzie. A jak będzie faktycznie- wolę nie wiedzieć. Nie będzie mnie już to dotyczyć. Kropka.

Stan zdrowia szefowej jest ciężki. W tej chwili jest na bezreszt_kowym odżywia_niu pozaje_litowym. Zero normalnego jedzenia. Czekają, może jel_ito się zregeneruje i zaskl_epi. Chociaż tak bardziej to jest trochę gra na zwłokę, żeby maksymalnie długo odczekać po poprzedniej operacji, nie obciążać organizmu kolejną narko_zą. I może- w razie konieczności zabiegu- liczą na to, że obejdzie się bez sto_mii. Że uda się to jakoś zaszyć. Ale na razie to gdybanie... 

W każdym razie- ja coraz bardziej czuję, że jestem "na wylocie". Staram się zakończyć maksymalnie dużo spraw, które normalnie mogłyby poczekać. I- staram się pozrywać wszystkie nitki- realizuję wszystkie rozpoczęte dla siebie kilka miesięcy temu recepty. Nawet, jeśli tych leków teraz akurat nie potrzebuję. Ot- takie symboliczne zamknięcie...

==================================  

Czasem przez głowę przemknie myśl "tam najlepiej, gdzie nas nie ma". Ale będzie na pewno inaczej. Może normalniej. I raczej na pewno- z ciepłą wodą w kranie, której nie wyłączono "dla oszczędności". I z chodzącą w razie potrzeby klimatyzacją, a nie włączaną tylko wtedy, kiedy już naprawdę wszystko popłynie...


8 komentarzy:

  1. Nie zazdroszczę Ci tej sytuacji, ale tak jak mówisz, słowo się rzekło, a nowe miejsce traktuj jak nowy rozdział życia i to bez nijakich wyrzutów. Pracodawca nie był fair, więc dlaczego masz być świętsza od papieża?
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie cofaj sie. Nie ma dokad. Niepelnosprawna szefowa wyreczalaby sie Toba bardziej niz przed choroba. Nic dobrego w tej firmie Cie juz nie czeka. Nie maja w zwyczaju szanowac pracownikow wieloletnich i to juz sie nie zmieni, bo oni wycwanili sie w tym, co robia. Niestety nie stawianie granic, pozwalanie na krzywdzenie powoduje, ze chorzy ludzie poteguja chore zachowania. Namawiam Cie za to, zebys zastanowila sie jak chcesz zadbac o siebie w nowej firmie. Nie musisz do konca pracy - emerytury byc pokrzywdzona, zgadzac sie na niefajne sytuacje, byc zle traktowana. Ale mysle, ze powinnas reagowac od razu. Wiedziec czego chcesz, a czego nie. Nie zgadzac sie na wszystko, dla swietego spokoju.

    Wg mnie nie masz zadnego moralnego obowiazku martwic sie o byla juz firme. Zrobilas z nawiazka to, co do Ciebie nalezalo. Zrezygnowalas z wlasnego spokoju, urlopu, ktory Ci sie nalezal, poswiecilas jeszcze wiecej siebie, mimo ze byli juz szefowie nawet nie powiedzieli Ci "dziekuje" za tyle lat ciezkiej i dobrej pracy. Nawet nie przejeli sie Twoim losem, stresem jaki przed Toba w nowej pracy czy brakiem stalej umowy tuz przed okresem ochronnym. Nigdy nie pomysleli o Tobie i Twoich interesach. Takim ludziom nic nie jestes winna. To nie rodzina. To biznes. A ze Tobie sie juz od dawna nie oplaca - odchodzisz. Nie wyrzucaj sobie absolutnie nic. Nic wiecej nie jestes im winna. Swiety nie zrobilby wiecej, niz zrobilas.

    Pieniadze lepsze i nowe doswiadczenia czekaja na Ciebie w nowej firmie. Moze rozwaz czyjes wsparcie, pomoc fachowca w dbaniu o swoje interesy? Prawnika? Psychologa? Wiem, ze to moze oznaczac pewna rewolucje w Twoim zyciu. Nigdy nie jest za pozno na zmiane. Cale zycie sie mozemy uczyc i wychodzic ze zlych relacji, sytuacji.
    Trzymam kciuki.
    Na pohybel roznym glupim doradcom.
    Ina

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie daj się! Trzymam kciukory obiema ręcyma, abyś płynnie przekroczyła nowe miejsce pracy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspieram w mądrej decyzji. Nie daj się zmanipulować! Trzymam kciuki za dobre wejście w nowe środowisko. To fakt, że zawsze lepiej jest tam gdzie nas nie ma, ale przyszedł czas zmian i nowego otwarcia. Dla higieny psychicznej, dla siebie, dla właściwej gratyfikacji, dla szacunku do siebie.
    Chyba szef zdał sobie sprawę z tego, że są w czarnej doopie. Nie zaprzątaj sobie głowy ich problemami. Są dorośli, rozumni, ponoszą konsekwencje wcześniej podjętych decyzji. Ty niejako też.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz teraz super czas, wiesz? Już po dylematach, wszystko, co uwierało, zostawiasz za sobą. Czekasz na nowe. A nowe, obojętnie jakie by było, jest inspirujące i edukujące, jest wyzwaniem. Dodaje energii i odmładza umysł. Jeśli okaże się gorsze? Nie bierzesz ślubu, nie wiążesz się na stałe. Trzymaj się, ja trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam, zazdroszczę i mocno wspieram w mądrej decyzji

    OdpowiedzUsuń
  7. trzymaj się, decyzja bardzo dobra

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech się Jaśnie Pan pocałuje w d*** Było o tym pomyśleć wcześniej i szanować pracownika. Absolutnie trzymaj się swego.

    Pozdrawiam serdecznie

    Kasia Dudziak, Kasine bziki

    OdpowiedzUsuń