Bardzo nowa sytuacja. A ja się muszę w niej odnaleźć. Choć prędzej czy później- była do przewidzenia.
Młodszy ma Dziewczynę. Raczej tak na serio. Poznali się przez Tindera, tak chyba w połowie kwietnia? Ona studentka, on student, spotkali się w stolicy. Jedna randka, kolejna... Jakaś wspólna długoweekendowa podróż pociągami po Polsce. Po czym stwierdzili, że jeśli wytrzymali ze sobą non stop koło 60 godzin i nadal nie chcą się pozabijać- to chyba związek rokuje 😉 Po zakończeniu roku akademickiego Młodszy pojechał do niej na tydzień, teraz ona przyjechała do niego.
Miałam tylko dwa marzenia- żeby nie była głupia (wierzę w Młodego, nie związałby się z taką). I żeby nie była ortodoksyjnie vege, bo ja w vege niezbyt umiem... Drugie marzenie spełniło się połowicznie- dziewczyna nie jada mięsa i ryb. I Młodszy przy niej też... Dobrze, że chociaż nabiał wchodzi w grę. Cóż, trzeba się będzie dokształcić. Bo wczoraj z okazji jej wizyty podałam pierogi z serem. Nawet nie własnoręcznie robione, choć ze sprawdzonego źródła. Dziewczyna nie jest porażającą pięknością (to chyba na szczęście 😉 ) i jest sympatyczna (przynajmniej takie robi wrażenie). Choć muszę się przyzwyczaić do kolczyków w dziwnych miejscach. Ale przyszła pani pedagog specjalna kolczyki zawsze może zdjąć 😉
I oby im się działo 😀 To wybór Młodszego, nic mi do tego 😀
Niby nie mamy nic do tego co do wyborów naszych Dzieci....
OdpowiedzUsuńAle przypomniałam sobie pierwsze spotkanie z moją Synową. I odpowiedź na pierwsze moje pytanie: " ale o czym mam z panią rozmawiać"?
No!
Przeżywałam podobne rozterki i gdy wreszcie to była ta jedyna odetchnęłam z ulgą i jestem spokojna nawet 3 lata po ich ślubie...
OdpowiedzUsuńTego samego i Tobie życzę, bo to ważne.
jotka
Różnie jeszcze może być, młodzi są, niech im się jak najlepiej układa. A na przepisy vege możesz u mnie zerknąć, a nuż coś przypasuje?
OdpowiedzUsuń