Jestem, żyję, na razie OK...
Chociaż nie, nie OK. Wyrok trybunału (specjalnie z małej litery) podniósł mi ciśnienie.
Zajrzyjcie na facebooka do Zygmunta Miłoszewskiego. Tam jest komentarz tej sytuacji. Że ostro? Ja się- niestety- pod tym podpisuję obiema rękami... To jest danina, jaką pis zapłacił episkopatowi za wybory (patrz Waterloo, wpis z 22.10.2020 też na facebooku ). I również polecam doskonały, bardzo wyważony wpis Puuchatka. Ja na razie toczę piane, on już ochłonął... Znowu mamy igrzyska, mające odwrócić uwagę od powagi sytuacji epidemicznej.
Mąż od wczoraj na zdalnej pracy, nie będę miała teraz warunków, aby napisać cokolwiek dłużej.
Trzymajcie się i dbajcie o siebie.
Dużo zdrowia!
OdpowiedzUsuńNie mam fejsa, ale wbrew temu, co się sądzi o takich niefejsujących jak ja, dokładnie wiem o co chodzi. I możesz mi wierzyć, że mój w...w jest na najwyższym poziomie!
OdpowiedzUsuńTeż się trzymaj!
Zdrowia dla Ciebie i Twoich bliskich!
OdpowiedzUsuńJa na zwolnieniu, mąż na zdalnym z uczniami, ale z pracy...dziwne czasy.
OdpowiedzUsuńSprawa aborcji wielu z nas podniosła ciśnienie, gdyby nie choroba tez bym poszła na protest.
Trzymaj się zdrowo!
Wszystkie jesteśmy przywalone tym, co te... wymyśliły. Ale jaki optymizm i jak serce rośnie, kiedy widzi się te tłumy cudownych ludzi. Historia się dzieje na naszych oczach :)
OdpowiedzUsuń