Wczoraj byliśmy na pogrzebie. W dosyć bliskiej rodzinie. Niby spodziewany, a żal, bo młody człowiek, młodszy od nas... Teściowa, siostra Ślubnego z rodziną, my też w komplecie z chłopakami...
Niby starałam się trzymać dystans, powitanie "z łokcia", maseczki itd... Ale trudno nie przytulic szlochającej ciotki, która chowała syna. I wuja, który starał się trzymać i ogarniać wszystko...
A wieczorem telefon z informacją, że... siostra Ślubnego z całą rodziną jest na kwarantannie. W klasie córki jest dziewczyna z dodatnim wynikiem testu. Notabene "anycovidowa". Plus na kwarantannę połowa nauczycieli ze szkoły... Na razie zalecenie dyrekcji szkoły w porozumieniu z sanepidem, w poniedziałek ma być wiadomo coś więcej. Podobno zarażona od środy nie chodziła do szkoły, bo miała potwierdzony kontakt z chorym. I wczoraj wieczorem potwierdził się test. Żeby było śmieszniej- podobno cała rodzina jest bezobjawowa... Pytanie- jakiej jakości były testy użyte do wykonania?
Mam nadzieję, że przynajmniej z tej strony nas jednak nie dopadnie... Ale ten pogrzeb "w tle" też nie nastraja najlepiej...
Pogrzeby zawsze nastrajają smętnie, zwłaszcza w obecnej sytuacji, a młodzi ludzie nie powinni umierać.
OdpowiedzUsuńU nas zarażenia i praca w szkole to istne pole minowe, ale sanepid ma dziwne wytyczne, więc nie dziwi optymizm pana premiera...
Zamieszanie z tymi kwarantannami...
OdpowiedzUsuńSą sytuację gdy trudno zachować dystans.
Czy są jakieś testy ok, no i warunki przewozu, zbadania wymazu, samw niewiadome, po za tym sprzecznośc goni sprzeczność.Bądźcie zdrowi!
OdpowiedzUsuńW szkole mej Wnuczki też wirus panuje. Póki co wysłano na kwarantannę jedną nauczycielkę i jej klasę!
OdpowiedzUsuńStrach coraz większy, u mnie zamknęli dziś duże ,, Delikatesy ,,sześciu pracowników w szpitalu, a reszta z objawami w domu. Ilu klientów się załapało? Powinno się chyba znów wszystko zamknąć choćby na trzy tygodnie.
OdpowiedzUsuń