Wróciłam wczoraj.
Samolot w obie strony pełny, na lotniskach i w samolocie obsługa BARDZO pilnuje maseczek. Na Okęciu wejście tylko obok kamery termowizyjnej, pogranicznicy stoją i nie puszczą, jak ktoś będzie "podejrzany". Samo poruszanie się po lotnisku trochę utrudnione, wyłączone niektóre windy, schody. Lecieliśmy do strefy "non-Schengen", więc i kontrola paszportowa ostrzejsza, w Bułgarii również. Wypełnianie kart lokalizacyjnych w drodze powrotnej "na wszelki wypadek". Lot krótki, niecałe 2 godziny, więcej czasu zajęły formalności lotniskowe.
Sam hotel- bajka. Obłożenie ustawowo nie większe, niż 75% ale myślę, że nie było nawet 50. Duży ogród, spory basen, wystarczająca ilość leżaków. Do plaży kawałek, hotel miał swoją wydzieloną część. Tylko... zapomnijmy o plażach nadbałtyckich, ciągnących się kilometrami. Plaże małe, wciśnięte w zatoczkach, z tego powodu ciasno, raczej żwirek, niż piasek. I niestety brudno, chodziliśmy wieczorami, momentami brzydziłam się stanąć gołą stopą na piasku... Mimo, że przy parasolach i leżakach były popielniczki, to przecież lepiej spetować w piasku. Taka mentalność... Większość czasu spędzaliśmy na leżakach przy basenie, bo dla mnie na plaży było po prostu niekomfortowo... W hotelu i samej miejscowości parę km od Złotych Piasków głównie Bułgarzy, trochę Polaków w- niestety- "gorszych" pokojach. Z widokiem na parking. Ale czy tak naprawdę gorszych? Od strony półn.-zach., rano słońce nie świeciło po oczach i nie nagrzewało pokoju. Ale bez klimy i tak nie szło wytrzymać...
W hotelowej restauracji stoły w dużych odstępach, jednorazowe obrusy, sztućce pakowane w folię. Oczywiście płyny do dezynfekcji, obowiązkowe maseczki i jednorazowe foliowe rękawiczki. Dzięki tej opcji można było sobie samemu nakładać jedzenie, nie musiała tego robić obsługa. Żarcie- najlepsze ze wszystkich wyjazdów, na jakich byłam do tej pory. Chyba mi się będzie śnić po nocach 😉
W windach na- teoretycznie 14 osób- jeśli były 2-3- to standardem było czekanie na następną. Oczywiście też maseczki... I ludzie raczej tego pilnowali, nie pchali się na siłę.
Generalnie- ze względu na wirusa- czułam się dużo bezpieczniej, niż chyba czułabym się w Polsce, w jakiejś zatłoczonej nadmorskiej wiosce z 1 sklepem, w pensjonacie ze 130% obłożeniem... Bo przecież w kraju nie mamy żadnych regulacji i obostrzeń na małe pensjonaty... Pozostawałoby wierzyć tylko w rozsądek właścicieli...
Sam hotel trochę taki jakby ichniejszy "mafijny" 😉 Mnóstwo panów typu "kark" ze ślicznymi dziewczynami o wyglądzie modelek, trochę panów ubranych na czarno "gadających do kołnierzyków". A na parkingu takie samochody, że... ech... Pierwszy raz widziałam wolno stojącego Maybacha "na żywo". BMW, Audi, Mercedesy... Najnowsze modele, na bułgarskich numerach... Fanką nie jestem, ale widać, że to raczej hotel nie dla "pospólstwa".
I udało nam się wrócić przed nieszczęsnym rozporządzeniem. Co prawda Bułgarii na nim nie ma. Ale za to raczej na pewno pojawi się za tydzień Hiszpania. Jak były minister od maseczek wróci z Furteventury. Miała być już teraz, ale pewnie stwierdzili, że musi spokojnie wrócić bez dodatkowych opłat za "lot do domu". Pozostaje mi tylko zgrzytać zębami...
A co z moją Fuertą? Dalej nic nie wiem odnośnie przebukowania rezerwacji. Do takiej np Turcji też nie możemy lecieć, bo... przegapiłam ważność paszportu. Kończy się w połowie lutego, a tam można wjechać nie później, niż 180 dni od końca daty ważności dokumentu. Dzisiaj byłam wyrabiać nowy, żeby przynajmniej papiery mnie nie ograniczały.
I cały czas patrzymy na "nasze" ograniczenia. A przecież za chwilę to nas nie będą chcieli nigdzie wpuścić. Niech no tylko ruszą szkoły... Strach się bać...
======================
edit. 20.30. Właśnie dostałam maila o anulowaniu wrześniowej rezerwacji z 4 opcjami zamiany do wyboru i mam 7 dni na decyzję. 7 dni to będzie już po 1.09 i będzie wiadomo, czy Fuerteventura jest w strefie "zamkniętej" czy nie... Ale chyba i tak się nie zdecyduję... Za duże ryzyko "lotu do domu" po kilku dniach na dodatkowy własny koszt...
Czyli bardziej na plus ten wyjazd, niż na minus?
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że już na starych śmiecioszkach!
Pozdrawiam!
Zdecydowanie na plus! Młodszy w tym samym czasie wyskoczył pod namiot do Mielna z ekipą na 4 dni i mówił, że było strasznie tłoczno.
UsuńW Mielnie tłoczno jest zawsze 😉😁
UsuńPrzynajmniej odpoczęłaś. Należało się. A ja jeszcze nie skończyłam urlopu, a znów bym gdzieś ruszyła.
OdpowiedzUsuńliczy się udany wyjazd, a przy okazji napatrzyłaś się jakbyś w Bondzie którymśtam grała :)
OdpowiedzUsuńQrcze, ale Ci fajnie. Zazdroszczę.
OdpowiedzUsuńMy byliśmy w Kołobrzegu, ale nie mogę narzekać. W hotelu było dość luźno, higieny i wytycznych pilnowano bardzo rzetelnie. Można było się czuć bezpiecznie - gorszy ten dziki tłum na promenadzie, w dodatku bez maseczek. No ale wróciliśmy cali i zdrowi, się wydaje.
OdpowiedzUsuńMoje wakacje zagraniczne przesunięte o rok, poczekamy cierpliwie...
OdpowiedzUsuń