poniedziałek, 15 czerwca 2020

23/2020


Mówią, że "jaki poniedziałek- taki cały tydzień".
Jeśli tak ma wyglądać tydzień, to zawijam się w kocyk i idę spać... Na tydzień...

Od +- 7.30 rano- przynajmniej o tej porze zostało to zauważone- nie ma internetu. Testy online po zgłoszeniu awarii wykazały, że niezbędna jest wizyta technika. Co najmniej 3 razy dopytywano się, czy nikt z nas nie jest na kwarantannie. Przewidywany czas naprawy- 48 godzin. 48 GODZIN BEZ INTERNETU??? Kiedy chłopaki siedzą w domu? Słabo to widzę...
Na razie postawiłam hotspota na telefonie i chodzi.
Ale w tych warunkach długo nie pociągnie, bo... od godziny nie ma prądu... A telefon właśnie miałam podłączać do ładowarki, tak, że ten... Miał 30% baterii...
Dobrze, że awaria w całym mieście... Automat na infolinii poinformował, że... "przewidywany czas naprawy- godzina 14".
Dobrze, że kuchenkę mam gazową. Z piezoelektrycznymi zapalnikami, tia... Wygrzebałam na szczęście jakieś resztki zapałek... Nikt z nas nie pali, więc ani zapałki, ani zapalniczka nie są towarem podstawowym... "Dyżurne" na cmentarz mąż wozi w samochodzie... Dobrze, że herbatę da się zrobić, kawa -trudno- będzie rozpuszczalna zamiast z ekspresu. Metodą "woda w rondelku na gazie", bo nawet zwykłego czajnika nie mamy, tylko elektryczny.

Brak prądu powoduje kataklizm...  Nie wyobrażam sobie braku na większą skalę...
Dla niedowiarków- polecam "Blackout" Marca Elsberga. Scenariusz bardziej, niż prawdopodobny. Ciarki chodzą po plecach...

==============================

A żeby było do pełni szczęścia- Młodszy dzisiaj pisze- i ma nadzieję poprawić wynik- rozszerzoną maturę z matematyki. Szkoła w drugim końcu miasta, dzień w miarę słoneczny. Mam nadzieję, że mają prąd, a nawet jak ie- to jest to bez wpływu na czas i przebieg egzaminu. A co do poprawy wyniku- poczekamy- zobaczymy... Nie uczył się praktycznie nic... Jak to on...





11 komentarzy:

  1. Od pobytu w Grecji w 1995 roku, gdzie się tego nauczyłam, bardzo często robię kawę w rondelku, bo go łatwiej umyć niż express; wlać wodę na tyle porcji co chcemy, do tej zimnej wody odpowiednia do gustu ilość zmielonej kawy. Nie mieszać, poczekać do pierwszego zawrzenia wody, nie gotować. Zdjąć z gazu, kropnac pół łyżki zimnej wody, żeby fusy opadly i wlać do filiżanki. Gotowe. Można dodać cukier i mleko. Szybko i łatwo.
    A syn, skoro się nie uczył przed egzaminem, to jest wypoczęty, głowa jasna, więc wynik poprawi.
    Na brak prądu do telefonu polecam powerbank. Nawet ten najtańszy starczy na dwa ładowania w razie czego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powerbanki ze trzy leżą w szufladzie. Używane tylko na wyjazdach, a jak leżą, to oczywiście nienaładowane...
      A metoda na kawę warta wypróbowania :) Chociaż ja bardziej herbaciara.

      Usuń
  2. Za Młodego trzymam kciuki. Bez prądu od biedy dzień czy nawet dwa da się wytrzymać, jeśli akurat nie ma upałów (ajajaj lodówka!) lub nie jest tragicznie zimno. Nie wiem ile wytrzymałabym bez wody, zwłaszcza mieszkając w mieście, w blokowisku. Okropnie zależni jesteśmy od techniki i zdobyczy cywilizacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młody wrócił zadowolony. A awaria ma to do siebie, że im większa, tym ją szybciej usuwają. O 12.30 prąd już był.

      Usuń
  3. Bez netu da się wytrzymać, bez prądu ciężko! Lub bez gazu czy wody! Chociaż, metodą harcerzy można wszystko umyć woďą z jeziora czy rzeczki, plus piasek jako gościło. Akurat jezioro mam. Nawet ognisko, gdyby mnie ktoś nauczył, też bym dała radę rozpalić! Ale tak naprawdę, bez tych zdobyczy cywilizacji, jesteśmy jak dzieci we mgle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama pamiętam, jak jeździliśmy z wtedy jeszcze nie Ślubnym pod namiot i gary się piaskiem szorowało ;)

      Usuń
  4. Czyścidło!
    Przepraszam!
    Serdeczności ślę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam kiedyś książkę o tym, brak prądu spowodował nie tylko małe domowe katastrofy, kradzieże, rozboje, ale przede wszystkim śmierć wielu ludzi uzależnionych od prądu, zwłaszcza gdy prądnic brak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to był właśnie "Blackout" Elsberga? Na mnie największe wrażenie zrobił koniec zasilania awaryjnego respiratorów, bo po 4 dniach skończyło się paliwo do agregatów awaryjnych. Niby oczywiste, że kiedyś się skończy, ale nikt o tym nie myśli. Dopóki ktoś nam tego dobitnie nie uświadomi...

      Usuń
    2. Tego nie czytałam, ale podpowiedziałaś mi kolejną lekturę:-)

      Usuń
  6. Ja sobie nie wyobrażam braku prądu. No może na chwilunię, ale na dłużej? Nigdy w życiu! ;)

    OdpowiedzUsuń