czwartek, 11 czerwca 2020
22/2020
Chyba znalazłam lekarstwo na "niemoc czytelniczą".
"Kolory zła- czerwień" i "Kolory zła-czerń" Małgorzaty Oliwii Sobczak pochłonęłam w cztery dni. I tylko dlatego tak długo to trwało, że nie miałam czasu tylko i wyłącznie na czytanie. Co prawda przy "Czerwieni" gdzieś w 1/4 książki zaczęłam się domyślać "kto?", a przy "Czerni" zbulwersowała mnie końcówka z nieprawdopodobnymi szczęśliwymi zbiegami okoliczności. Niemniej obie książki bardzo polecam jako odcięcie od rzeczywistości- oczywiście tylko dla fanów kryminałów ze średnio krwawymi opisami zbrodni. Jak ktoś ma obiekcje- Czornyj to to nie jest.
A teraz mam klasycznego "kaca" po dobrej lekturze, bo co wezmę- to mi tak średnio "wchodzi"...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mam to samo z książkami, które mi się spodobają i wejdę w nie cała. Jak trylogia, którą właśnie skończyłam. Kac i pytanie: "Co dalej?"
OdpowiedzUsuńCzyli nie była to niemoc tylko brak odpowiedniej lektury:-)
OdpowiedzUsuń